Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wieprzowina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wieprzowina. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 sierpnia 2016

Czenaki z mięsa wieprzowego


Czenaki pierwszy raz jadłam 8 lat temu w litewskiej restauracji w Puńsku i już wtedy wiedziałam, że kiedyś będę mieć gliniane garnuszki do tej potrawy i będę ją robić sama w domu. Czekałam długo na spełnienie się tego życzenia, ale w tym roku, przy okazji Odpustu w Puńsku udało mi się kupić piękne garnuszki, choć zakup do łatwych nie należał. W. upierał się przy innym zdobieniu, ale tym razem byłam nieugięta. Gotowa byłam nie kupić wcale albo kupić te, które zachwyciły mnie bez reszty. Na szczęście tym razem W. ustąpił, garnuszki zakupiłam i nawet szczęśliwie dowieźliśmy je na rowerach do naszego wakacyjnego domku.
Nie mogłam się doczekać na inaugurację i dlatego zaraz po powrocie przygotowałam czenaki. Może nie dokładnie takie jak robią Litwini, z innymi przyprawami, ale zasada dania została zachowana. Wybrałam mięso wieprzowe ze względu na szybkość gotowania.
To co poza smakiem zachwyciło mnie najbardziej, to bezobsługowość dania. Wystarczy pokroić składniki, poukładać w garnuszkach i wstawić do piecyka. Na tym rola kucharza się kończy. 
Brzmi prosto? 
I jest proste.




Czenaki z mięsa wieprzowego

½ kg mięsa z łopatki
1 malutki bakłażan
2 marchewki
1 kawałek selera
1 duża cebula (albo 2 średnie)
2 średnie ziemniaki
3 ząbki czoasnku
3 grzybki suszone
3 listki laurowe
sól, pieprz, przyprawy – u mnie sól swanska, chmeli sunęli
200 ml bulionu lub wody

do podania:
ogórki kiszone
kwaśna śmietana

Wszystkie składniki pokroić w niedużą równej wielkości kostkę. Garnuszki można natłuścić odrobiną oleju (nie jest to konieczne). Wkładać w nich warstwami: mięso, bakłażany, cebula, marchew, seler, ziemniaki. Każdą warstwę lekko posypać przyprawami. Na wierzch położyć pokruszony suszony grzybek, listek laurowy i posiekany czosnek.
Do każdego garnuszka wlać trochę bulionu (lub wody) i wstawić do piekarnika, nagrzać go do 180 stopni. Danie piec przez około 1 ½ godziny.
Po wyjęciu na wierz każdego dania dodać pokrojone w drobna kosteczkę ogórki kiszone i łyżkę kwaśnej śmietany.
Podawać gorące.
Smacznego!!!

Mam w planie częste powtórki, tym bardziej, że danie można przygotować wcześniej a rano przed wyjściem do pracy wstawić do pieca, zaprogramować piekarnik i mieć gotowy obiad zaraz po powrocie do domu.
Kombinacje mięs, warzyw mogą być dowolne, więc na co kto ma ochotę można wrzucić do garnuszka. Można też przygotować wersję bezmięsną. Wówczas czas pieczenia należy skrócić. 

Zakup spożytkowany i bardzo udany.


jeszcze przed pieczeniem


i już do zjedzenia
Prawda, że proste i apetyczne???

środa, 18 maja 2016

Łazanki z włoska kapustą


To chyba moja ulubiona wersja łazanek.
Robi się je błyskawicznie i bardzo smaczne są praktycznie od momentu połączenia składników. Łazanki z kapustą kiszoną i grzybami lepsze są moim zdaniem dopiero odgrzewane drugiego dnia, kiedy smaki się połączą.
Czyli na szybki i awaryjny obiad przepis jak znalazł.



Łazanki z włoską kapustą

500 g makaronu łazanki
ćwiartka średniej kapusty włoskiej
200 g boczku wędzonego
1 cebula
sól, pieprz
olej

Cebulę obrać, pokroić w kostkę. Boczek pokroić w kostkę. Kapustę obrać z zewnętrznych liści, wyciąć głąb, pokroić w kostkę porównywalnej wielkości do łazanek (może być ciut większa).
W dużym garnku nastawić osoloną wodę na gotowanie makaronu. W tym samym czasie na dużej patelni rozgrzać kilka łyżek oleju, zeszklić na nim cebulę, następnie dodać boczek, a gdy ten się zrumieni wrzucić kapustę. Całość smażyć aż kapusta zmięknie. Dodać około ¼ szklanki wody, całość posolić, przykryć i dusić przez około 10 minut. Woda powinna odparować a kapusta stracić swą surowość. W między czasie ugotować łazanki, odcedzić. Wymieszać makaron z kapustą, doprawić solą i pieprzem. Pieprzu powinno być sporo, aby smak całości podkręcić.
Smacznego!!!






Łazanki w tej wersji, mimo, że są pyszne od razu, nie tracą na smaku następnego dnia. Odgrzewane są równie dobre. 

środa, 24 czerwca 2015

Bitki ze schabu w sosie paprykowo – cebulowym


Nie ogarniam ostatnio niczego L
Nawet jeśli robota mnie nie pochłania to nie mam siły na nic.
Zimno i ciągłe opady deszczu powodują u mnie wpadanie w stan otępienia i niemocy. Zmuszam się aby wykonać wszystko co jest niezbędne, inne czynności musza poczekać na lepsze czasy.
Blog też musi poczekać.
Resztkami sił staram się od czasu do czasu coś jednak opublikować, tym bardziej, że ostatnio nasze menu do wykwintnych i wyszukanych nie należy. Tak jest też i z dzisiejszym daniem. To zwykłe bitki ze schabu uduszone z cebulą i papryką. Szybkie, proste, ale bardzo smaczne danie obiadowe.



Bitki ze schabu w sosie paprykowo – cebulowym


8 plastrów schabu
2 łyżki mąki pszennej
2 cebule
1 duża papryka czerwona (najlepiej podłużna)
2 liście laurowe
2 ziarna ziela angielskiego
1 łyżka słodkiej papryki
¼ łyżeczki ostrej papryki mielonej
sól, pieprz
olej

Schab umyć, osuszyć, zbić jak na kotlety. Posolić, popieprzyć. Cebulę obrać i pokroić w półplasterki. Paprykę umyć, usunąć gniazdo nasienne, pokroić w paski. Na patelni rozgrzać olej, smażyć z obu stron plastry mięsa dodatkowo otoczone w mące. Zrumienione mięso przekładać do ronda, a na patelni smażyć kolejne porcje mięsa, aż do jego wyczerpania. Do rondla z mięsem wlać szklankę wody i wstawić na niewielki ogień. W tym samym czasie na patelni gdzie smażyło się mięso na kolejnej (niewielkiej) porcji oleju przesmażyć cebulę, a gdy ta będzie już zeszklona, dodać paprykę i smażyć jeszcze chwilę. Na koniec dodać słodką paprykę, chwilkę potrzymać jeszcze na ogniu a następnie przełożyć do rondla z mięsem. Dodać pozostałe przyprawy, w miarę potrzeb dodać jeszcze trochę wody i całość dusić na małym ogniu przez około 45 minut. Doprawić ostatecznie solą i pieprzem i można serwować. Najlepiej smakuje z dodatkiem kaszy.
Smacznego!!!



Fundacja Kocie Życie po raz kolejny organizuje kiermasz książek "Ksiażeczka dla koteczka", ale aby kiermasz mógł zaistnieć musimy mieć książki, które można sprzedać, choćby za złotówkę. Jesteśmy na etapie zbierania książek, które każdemu z nas zalegają na półkach i się kurzą, a sumienie nie pozwala ich wyrzucić, albo takie, do których już nigdy nie wrócimy choć bardzo nam się podobały.

Tym samym zapraszam wszystkich chętnych do podzielenia się swoimi książkami, które można przekazywać na moje ręce we Wrocławiu, a osoby spoza Wrocławia mogą wysłać paczkę za pomocą paczkomatu, osoby zainteresowane wspomożeniem Fundacji proszę o kontakt mailowy a ja podam dane do przesłania książek. Każda książka to realna pomoc okazana kotom. 
Z góry bardzo dziękuję!!!!



sobota, 24 stycznia 2015

Kibinai z uproszczonym farszem


Aby nikt nie pomyślał, że już mięsnych dań na blogu nie będzie, uspokajam i obiecuję możliwie dużą różnorodność zarówno dla jedzących mięso jak i tych unikających potraw pochodzenia zwierzęcego.
Dziś wpis dla mięsożerców.

Danie rodem z Litwy. Podobno korzenie ma karaimskie, ale nie o genezę potrawy chodzi a o smak. Ten jest świetny i wart powtarzania. Dlatego niemal na gorąco spisuję przepis i publikuję go aby nie umknął w czeluściach pamięci.
W oryginale farsz powinien być z surowej baraniny/jagnięciny, ja wykorzystałam surową białą kiełbasę. Taki farsz znalazłam w książce Hanny Szymanderskiej „Kuchnia polska potrawy regionalne”. Uznałam, że to bardzo dobry pomysł, co prawda nie byłabym sobą gdybym go z lekka nie zmodyfikowała.



Kibinai


½ kg mąki
250 g zimnej margaryny
2 jajka
1 – 2 łyżek kwaśnej śmietany
½ łyżeczki soli

ok. 700 g surowej białej kiełbasy
1 cebula
1 łyżeczka majeranku
sól, pieprz

jajko do smarowania

Mąkę rozetrzeć z margaryną aż uzyska się konsystencję piasku. Dodać sól, jajka i śmietanę (najpierw 1 łyżkę, jeśli będzie mało dodać jeszcze śmietanę) wyrobić sprężyste ciasto. Kiedy ciasto jest dobrze wyrobione zawinąć je w folię spożywczą i wstawić do lodówki na 2 – 3 godziny.
Mięso z kiełbas usunąć z flaka, dodać drobniutko posiekaną cebulę, majeranek rozetrzeć w dłoniach, całość doprawić solą i pieprzem pamiętając, że kiełbasa jest słona. Całość wyrobić na jednolitą masę.
Schłodzone ciasto wyjąć z lodówki. Urywać kawałki wielkości sporej mandarynki, formować kule, które następnie rozwałkowywać na okrągłe placki. Na środku kłaść po łyżce farszu, ciasto zalepiać nad farszem a następnie formować falbanki.
Kibinai ułożyć na blaszce, posmarować rozkłóconym jajkiem i piec przez ok. 40 minut w temperaturze 190 stopni.
Podawać gorące, najlepiej z kubkiem czerwonego barszczu.
Smacznego!!!

Ciasto mnie zadziwiło, było niezwykle plastyczne i doskonale się nie tylko wałkowało, ale i formowało. Nic a nic się nie kruszyło, a tego bałam się najbardziej.

Następnym razem będę robić mniejsze pierożki, takie wielkości normalnego pieroga, ale w tym przypadku rozmiar nie ma znaczenia a jedynie wpływa na komfort jedzenia (zmniejszając rozmiar pierożka należy skrócić czas pieczenia).



środa, 11 czerwca 2014

Quiche lorraine – placek lotaryński


Klasyka gatunku.
W. długo się bronił przed tym daniem, dopiero wizyta w Alzacji i quiche na moim talerzu w restauracji przełamały Jego opór. Przekonał się, że jak to często bywa prostota idzie w parze z doskonałym smakiem i wielką przyjemnością podczas jedzenia.



Quiche lorraine

ciasto:
250 g mąki
150 g masła
1 łyżeczka drobnoziarnistej soli

masa jajeczna:
250 g boczku wędzonego parzonego
200 ml kremówki
150 g ostrego sera żółtego
1 jajko
3 żółtka
sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Z podanych składników zagnieść kruche ciasto (ja najczęściej korzystam z malaksera). Rozwałkować, wyłożyć ciastem formę do tarty, obciąć nadmiar ciasta. Formę z ciastem wstawić do lodówki na co najmniej ½ godziny.
Schłodzone ciasto nakłuć widelcem, obciążyć kulkami ceramicznymi albo fasolą i piec w 200 stopniach przez około 15 minut. Ciasto po zdjęciu papieru i obciążenia powinno być upieczone „na biało”. Lekko je wystudzić.
W tym czasie przygotować masę jajeczną. Boczek pokroić w kosteczkę, śmietankę roztrzepać z jajkiem i żółtkami. Doprawić solą, pieprzem i świeżo utartą gałką muszkatołową.
Na przestudzone ciasto wysypać równomiernie boczek, całość zalać masą jajeczno - śmietanową i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 20 minut.
Po upieczeniu chwilę studzić na kratce, podawać na ciepło, ale smakuje też doskonale na zimno.
Smacznego!!!



I jeszcze kilka impresji fotograficznych z wizyty w Alzacji sprzed kilku lat.






 A na koniec złapana aparatem bliskość moich kotek ;) 


Na więcej chyba nie możemy liczyć, ale i tak to wielki postęp.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Zupa z pulpecikami i dynią w stylu khmerskim – ZnP*

Wpadłam w wir codzienności, trochę spraw zaprzątało moją głowę do tego stopnia, że  nie miałam weny na wpisy blogowe, ale już się ogarnęłam i wracam do regularnych wpisów. Za oknem piękna wiosna, tydzień temu podziwiałam ją w Dolinie Baryczy o czym można poczytać u Megi, rewolucja w ogrodzie ruszyła i niecierpliwie czekam na efekt aby zobaczyć na co się zdecydowałam. 
Wakacje letnie już zaplanowane ;) 
Teraz tylko zebrać się w sobie i zająć się codziennością, ładowaniem akumulatorów i radością wiosenną.
A teraz już pora na konkrety. ostatnia zeszłoroczna dynia dokonała żywota w naszych żołądkach w kolejnej azjatyckiej wersji.



Kolejna propozycja dla zupochlików, zupożerców, tych co życia bez zup sobie nie wyobrażają ;) Skoro jeszcze jesteśmy w Kambodży to i zupa musi pochodzić z tej kuchni.
To kolejny przepis jakich u mnie pełno – na szybkie i proste jedzenie, które smakuje niewspółmiernie dobrze do wysiłku włożonego w przygotowanie.


Zupa z pulpecikami i dynią w stylu khmerskim


Pulpeciki:
½ kg mielonej wieprzowiny
1 łyżka sosu rybnego
1 łyżeczka cukru
¼ łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu
1 dymka
sól do smaku

Zupa:
1 ½ l wody lub lekkiego bulionu warzywnego
½ kg obranej dyni piżmowej
2 łyżki sosu rybnego
½ łyżki cukru
1/8 łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
2 dymki

Przygotować pulpeciki. W tym celu zmieszać ze sobą mięso mielone, sos rybny, cukier, sól, pieprz i posiekaną dymkę. Z masy uformować mokrymi rękami kuleczki wielkości niewielkiego orzecha włoskiego (moje niestety wyszły trochę zbyt duże).
W garnku zagotować wodę/ bulion. Do wrzątku wrzucić pulpeciki i gotować na małym ogniu przez około 4 – 5 minut. Dodać pokrojoną w kostkę wielkości pulpecików dynię i gotować przez około 5 minut (dynia ma zmięknąć, ale jeszcze pozostać jędrna). Całość doprawić solą, cukrem, sosem rybnym i pieprzem.
Podawać gorącą posypaną dymką z miseczką ryżu (w osobnej miseczce).

Smacznego!!!



Dawno nie pokazywałam moich ukochanych Footer :) Sprawiłam im coś co każdy kociarz powinien mieć koniecznie w domu - osiatkowane okna. Dopóki Bunia była kotem wychodzącym problem okien nie istniał. Ale od roku niestety sen z powiek spędzała mi myśl o tym jak niebezpieczne są okna dla kotów. Teraz mam dwa osiatkowane okna i każda kociczka ma swoje własne.


Na parapecie mają rozłożone kocyki aby kocie doopeczki miały wygodnie. 
I jeszcze zdjęcie Buni, w trakcie popełniania przestępstwa - kradzieży podkładki pod szklankę. Podkładek miałam 3 ale systematycznie znikają. Teraz już wiem, że za sprawą Buni.


I już całkiem na koniec moje najukochańsze fiołki wonne, które wspaniale rozsiewają się w moim ogrodzie a ich kwitnienie jest dla mnie oznaką pełni wiosny. Tegoroczne już prawie całkiem przekwitły.



Miłego tygodnia życzę!!!!

piątek, 21 marca 2014

Karmelizowana wieprzowina z dynią – szybkie stir – fry



Po ostatnim niezwykle trudnym i smutnym wpisie dziś coś kulinarnego. Nie będzie to jeszcze o kuchni khmerskiej, ale danie, które można byłoby spokojnie uznać za da typowe dla tego rejonu świata.
Dania kuchni azjatyckiej są nie tylko pyszne i aromatyczne ale mają jeszcze jedną niezaprzeczalną zaletę – robi się je błyskawicznie. Tak też jest ze wszelkimi daniami typu stir – fry. Z jesiennych zapasów została mi jeszcze jedna dynia piżmowa więc jak tylko zobaczyłam przepis na prezentowane dziś danie wiedziałam, że muszę je jak najszybciej zrobić.


Karmelizowana wieprzowina z dynią


300 g dyni piżmowej
500 g polędwiczki wieprzowej
2 ząbki czosnku rozgniecione
2-3 łyżki oleju z orzeszków ziemnych
1/3 szklanki cukru trzcinowego
¼ szklanki sosu rybnego
2 łyżki posiekanej kolendry

Dynię pokroić w kawałki 2 x 4 x ½ cm.a mięso na cienkie plasterki.Do mięsa dodać zgnieciony czosnek, 2 łyżeczki oleju z orzeszków, całość posolić i popieprzyć. Rozgrzać wok, wlać łyżkę oleju a kiedy ten zacznie dymić wrzucić wieprzowinę. Smażyć aż mięso zmieni kolor. Mięso przełożyć na talerz. Dodać do woka resztę oleju, wrzucić dynię i smażyć około 4 minut – dynia nie powinna być zbyt miękka. Dodać ją do mięsa.
Wymieszać cukier, sos rybny i ½ szklanki wody. Wlać na wok i gotować przez około 10 minut aż powstanie syrop. Do syropu wrzucić mięso, dynię i smażyć wszystko przez około 1 minutę.
Tak przygotowane danie podawać z ryżem posypane kolendrą.
Smacznego!!!




Osobiście popełniłam jeden błąd – za krótko gotowałam syrop i nie był dość gęsty aby „okleić” kawałki mięsa i dyni. Poza tym nie miałam kolendry w zamian zastosowałam dymkę, ale i tak danie było bardzo smaczne. I jeszcze jedna moja uwaga – doskonale sprawdziłyby się prażone ziarna sezamu do posypania całości. Następnym razem tak właśnie zrobię. 


niedziela, 17 listopada 2013

Bigos i poprzedni weekend pełen wrażeń


Spontaniczna akcja, która mam nadzieję, zaowocuje wymianą bigosowych doświadczeń. Pewnie tyle przepisów na to sztandarowe polskie danie co gospodyń, ale z doświadczenia wiem, że nie wszystkie powinny nosić tą dumną nazwę – bigos. Kiedy słyszę od kogoś, że w związku z pustym portfelem uraczy rodzinę bigosem, to już wiem, że wiele wspólnego nie będzie miała zawartość garnka z tym, co nasi przodkowie nazywali bigosem. Nie wspominając już o tym, że jak widzę w sklepie mięsnym miskę z podeschniętymi resztkami wędlin pod nazwą „bigosowe” odechciewa mi się wszystkiego. Absolutnie nie krytykuję tych, co mają problemy finansowe i muszą ratować się jak się da, aby brzuchy rodzinie zapełnić i korzystają z takiego produktu, tylko burzę się na deprecjonowanie tego wspaniałego i skądinąd drogiego dania.
Ale koniec wewnętrznych przemyśleń i czepiania się ostatnio wszechobecnej polskiej bylejakości, pora podać przepis na moją wersję bigosu.


Bigos


ok. 1 ½ kg dobrej kapusty kiszonej
1 łyżka smalcu (najlepiej własnego ze skwarkami)
1 cebula
2 łyżki koncentratu pomidorowego
40 g suszonych grzybów (borowików, podgrzybków)
100 g suszonych śliwek
100 g rodzynek
¼ l dobrego czerwonego wytrawnego wina
2 łyżki miodu
2 liście laurowe
3 ziarna ziela angielskiego
3 – 4 ziarna jałowca
sól, pieprz
300 g dobrej kiełbasy
po 300 g dwóch gatunków mięsa ( u mnie łopatka wieprzowa i surowy boczek)

Szykowanie należy zacząć od przygotowania mięsa. Mięso w całości umyć, posolić, popieprzyć, obsmażyć podlać niewielką ilością wody i dusić pod przykryciem do miękkości. Kiedy mięso jest już prawie miękkie można zacząć szykować główną część bigosu.
Kapustę pokroić i w razie potrzeby przepłukać (jeśli będzie bardzo kwaśna), włożyć do dużego garnka. Cebulę pokroić w drobną kostkę i przesmażyć na smalcu a następnie dodać do kapusty. Do garnka dodać jeszcze liście laurowe, jałowiec, ziele angielskie, koncentrat pomidorowy, umyte, namoczone grzyby, całość podlać wodą aby zakryła wszystkie składniki i dusić przez około godzinę. Po tym czasie dodać pozostałe składniki, w tym pokrojone w kostkę mięso i pokrojoną podsmażoną kiełbasę i po zagotowaniu całość gotować na małym ogniu przez kolejne dwie godziny. Pod koniec duszenia doprawić do smaku solą, pieprzem, ewentualnie dodać jeszcze troszkę miodu. Bardzo ważna dla mnie jest równowaga smaku zwłaszcza kwaśnego zrównoważonego słodkim. Po jakimś kwadransie gaz wyłączyć i całość zostawić do dnia następnego.
Następnego dnia zawartość garnka zagotować (w razie potrzeby lekko podlać wodą) i dusić na małym ogniu przez około godzinę. Znów odstawić do dnia następnego kiedy należy powtórzyć procedurę.
Kolejnego dnia bigos jest gotowy do jedzenia.
Podawać ze świeżą bułką lub chlebem. Można podawać z ziemniakami, ale ja tej wersji bardzo nie lubię.
Smacznego!!!




Bardzo jestem ciekawa pozostałych przepisów na bigos, chętnie podpatrzę coś co mogłabym wykorzystać następnym razem. 

Poprzedni weekend był bardzo intensywny, ale wcześniej ugotowany bigos pozwolił mi cieszyć się wolnymi dniami bez myślenia o tym czym nakarmię rodzinę. W niedzielę byłam na Dniu Jeża. Posłuchałam mądrych ludzi o tym jak pomagać i kiedy pomagać jeżom. Co powinno nas zaniepokoić w zachowaniu tych zwierząt. Megi miała bardzo ciekawy wykład o tym jak stworzyć ogród przyjazny jeżom. Jestem niezwykle dumna, że latem uznała go za dobry dla jeży i skontaktowała mnie z Ekostrażą, która wypuściła mi dwie jeżynki. Nie wiem czy śpią w moich kupach liści, czy znalazły sobie lepsze miejsce, ale we wrześniu jeszcze je spotykałam.
Natomiast 11 listopada spędziliśmy z Megi i TP na wycieczce, mocno SPONTANICZNEJ ;) bo do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy dokąd mamy ochotę się wybrać.
Pojechaliśmy do Łomnicy - nigdy wcześniej tam nie byłam a bardzo mi się spodobało, dzień tym sposobem spędziłam wspaniale w doskonałym towarzystwie.
Zobaczcie sami jak tam fajnie nawet w listopadzie 


Piernikowa chatka z okiennicami


Śnieg w Karkonoszach


Megi w barwach jesieni


Pałac w Wojanowie - to nie moja bajka


za to ten w Łomnicy jak najbardziej w moim guście




Na jarmark warto się wybrać, a i lny i inne rzeczy kupować 




czwartek, 14 listopada 2013

Karkówka z garnka rzymskiego na kapuście kiszonej


Garnek rzymski to cudowny wynalazek. Mięso pieczone w nim jest soczyste i pyszne. Co prawda unikam pieczenia w nim kurczaków, ale to wynika z jakości mięsa kurcząt a nie samego garnka. Dwie próby upieczenia kurczaka skończyły się tak samo – z mięsa wydzieliła się tak duża ilość wody, że mięso zamiast piec dusiło się. Natomiast wszelkie pieczenie wieprzowe zawsze smakowały wyśmienicie.
Dziś proponuję upiec karkówkę na warstwie kapusty kiszonej. Powiem, że mięso tak pieczone jest pyszne, ale kapusta która przechodzi podczas pieczenia smakami i sokami mięsa jest po prostu boska. To ona znika jako pierwsza z półmiska.


Karkówka z garnka rzymskiego na kapuście kiszonej


ok. 1,2 kg karkówki
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka mielonego kminku
1 łyżeczka słodkiej papryki
½ łyżeczki pieprzu cayenne
2 ząbki czosnku
1 cebula (nie jest niezbędna)

0,7 kg kapusty kiszonej
1 łyżeczka majeranku
ew. 2 łyżki gęsiego smalcu (podnosi smak kapusty, ale można go pominąć, albo zastąpić oliwą)

Wieczorem przed pieczeniem karkówkę umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, natrzeć przyprawami i zmiażdżonymi ząbkami czosnku. Wstawić do lodówki aby przeszła przyprawami. W dniu pieczenia kapustę pokroić w mniejsze kawałki (ja nie lubię jak ciągną mi się długie nitki kapusty), jeśli jest zbyt kwaśna przepłukać w zimnej wodzie i odsączyć na sicie z nadmiaru wody. Garnek rzymski moczyć przez co najmniej 30 minut.
Do wymoczonego garnka włożyć równą warstwą kapustę kiszoną, posypać ją majerankiem i skropić stopionym smalcem (to można pominąć, ale polecam ten dodatek), jeśli kapusta nie była specjalnie słona można leciutko posolić. Na kapustę położyć mięso i ewentualnie cebulę, przykryć pokrywą i naczynie wstawić do zimnego piekarnika. Włączyć go, nastawić na 190 stopni i piec przez około 1 ½ - 1 ¾ godziny. Na kwadrans przed końcem pieczenia zdjąć pokrywkę z garnka aby ładnie zrumienić wierzch mięsa. Sprawdzić czy mięso jest upieczone – jeśli szpilka (patyczek do szaszłyków) wbita w mięso spowoduje wycieknięcie klarownego bezbarwnego soku mięso jest dopieczone, jeśli płyn jest różowy to mięso wymaga jeszcze pieczenia.
Upieczone mięso wyjąć z piekarnika (garnek odstawić najlepiej na drewnianą deskę, aby nie doszło do szoku termicznego i pęknięcia garnka), odczekać co najmniej kwadrans  a następnie pokroić mięso w plastry i podawać.

Smacznego!!!




Mięso, które zostało z obiadu zjedliśmy na zimo do chleba, równie pyszne było w tej wersji.

środa, 4 września 2013

Grecka zapiekanka makaronowa


Co tu dużo pisać, jak każda zapiekanka z makaronu jest pyszna, syta i to zarówno świeżo upieczona jak i odgrzana następnego dnia. Przepis może wydaje się być skomplikowany i czasochłonny, ale to tylko takie złudzenie. Warto zainwestować trochę czasu na jej przygotowanie. Wyjątkowość smaku opiera się na składnikach i połączeniu mięsnego sosu z delikatnym aromatem cynamonu. Wiem, że mentalnie ciężko zaakceptować takie zestawienie, ale nie należy się go obawiać.
Polecam gorąco!!!



Grecka zapiekanka makaronowa


Sos mięsny:
½ kg mielonego mięsa
1 cebula
2 łyżki koncentratu pomidorowego
½  szklanki bulionu
½ szklanki białego wytrawnego wina (niekoniecznie)
kawałek kory cynamonu
olej
sól, pieprz

Sos z serem:
2 łyżki masła
1 łyżka mąki
½ szklanki bulionu
2 łyżki śmietany
1 łyżeczka soku z cytryny
duża garść startego parmezanu
1 żółtko

3/4 paczki makaronu
1 białko jaja
duża garść utartego parmezanu
3 łyżki bułki tartej
25 g masła

Przygotowania zaczynamy od ugotowania sosu mięsnego. Na oleju podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulę do zezłocenia, dodajemy mięso mielone i mieszając podsmażamy je tak długo, aż każde „ziarenko” będzie osobno. Lekko solimy(pamiętamy, że bulion też jest słony), pieprzymy. Dodajemy koncentrat pomidorowy wymieszany z bulionem, korę cynamonu (nie należy się obawiać tej przyprawy w sosie mięsnym bo fajnie podkręca smak), ewentualnie wino, doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i dusimy pod przykryciem tak długo aż powstanie gęsty i aromatyczny sos. Gdyby sos w trakcie duszenia całkowicie odparował dodać trochę wody. Kiedy sos jest już gotowy ostatecznie go doprawiamy, wyjmujemy cynamon i odstawiamy.
Jednocześnie gotujemy makaron al dente i przygotowujemy sos z serem. W rondelku rozpuszczamy masło, dodajemy mąkę, mieszamy i smażymy do uzyskania jasnej zasmażki i stopniowo rozprowadzamy ją bulionem. Gotujemy aż sos zgęstnieje. Doprawiamy go solą, pieprzem, sokiem z cytryny i dodajemy rozprowadzone w śmietanie żółtko i cały czas mieszamy. Na końcu wrzucamy parmezan i tak długo mieszamy aż ser się rozpuści.
W międzyczasie ugotować makaron, który należy odcedzić, przepłukać zimną wodą, wymieszać go z białkiem jajka ubitym na sztywną pianę oraz z drugą porcją parmezanu.
Formę do zapiekanek wysmarować tłuszczem, połowę makaronu wyłożyć w naczyniu na nim ułożyć sos mięsny całość przykryć drugą połową makaronu. Wszystko zalać sosem z serem posypać parmezanem wymieszanym z bułką tartą. Na wierzch położyć skrawki masła. Całość zapiekać w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez około 40 minut.
Smacznego!!!









Zapiekankę jedliśmy w ogrodzie, a w nim 



Ciekawe czy w ten weekend uda się jeszcze poleniuchować na bujająco?


Byłoby cudownie :)