Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bakłażany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bakłażany. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 maja 2015

Gjuwecz pasterski – zapiekanka warzywna w bułgarskim stylu


Pewnie znawcy kuchni bułgarskiej zaraz zaprotestują przeciwko takiej nazwie potrawy, którą dziś prezentuję i pewnie będą mieć rację. Sama szukałam informacji co to jest gjuwecz i dowiedziałam się, że to rodzaj gulaszu przygotowywanego w ceramicznych naczyniach zwanych gjuwecz.  Moje danie gulaszem nie jest, nie przygotowałam tego dania w naczyniu zwanym gjuwecz.
Skąd więc taka nazwa?
Po prostu danie powstało na podstawie przepisu znalezionego w broszurce kulinarnej, wydanej w latach 80 pod tytułem „Z Tobą w kuchni: bułgarskiej, greckiej, jugosłowiańskiej, tureckiej”. Wielokrotnie korzystałam z przepisów tam zawartych i zawsze były to udane eksperymenty. To dzięki niej odkryłam na przykład bakłażany i kawior z tego warzywa.
Oczywiście mój przepis to własna interpretacja tego dania, ale idea z przepisu oryginalnego została zachowana.


Gjuwecz pasterski – zapiekanka warzywna w bułgarskim stylu


2 nieduże bakłażany
1 papryka
2 cebule
½ puszki krojonych pomidorów
15 dag sera bałkańskiego
4 jajka
szklanka jogurtu typu greckiego
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
sól, pieprz, zielona czubryca
kilka łyżek oleju

Bakłażany pokroić w plastry, nasolić i zostawić na kwadrans. Cebule obrać, pokroić w kostkę, paprykę pokroić w kawałki. Po kwadransie bakłażany dokładnie osuszyć ręcznikiem papierowym a następnie pokroić w kostkę. Na dużej patelni rozgrzać olej, smażyć na nim kolejno: cebulę, paprykę a na końcu bakłażany. Kiedy warzywa zmiękną dodać czubrycę (około 1 łyżeczki) sól i pieprz, wlać pomidory i całość dusić jeszcze kilka minut. Naczynie żaroodporne natłuścić. Piekarnik rozgrzać do 180 stopni.  Podduszone warzywa przełożyć do naczynia żaroodpornego, wkruszyć lub dodać pokrojony w kostkę ser bałkański (niezbyt drobno, tak aby kawałki sera były wyczuwalne) oraz dodać natkę pietruszki. W miseczce roztrzepać jajka z jogurtem, posolić, popieprzyć i masą jajeczną zalać warzywa wymieszane z serem. Całość wstawić do piekarnika na około ½ godziny – masa jajeczna ma się ściąć ale nie wysuszyć na wiór.
Podawać gorące z kawałkiem pieczywa.
Smacznego!!!





W ogrodzie wiosna szaleje. Rośliny w większości obudziły się po zimie, część kwitnie jak szalona. Bzy powoli będą przekwitać, derenie kousa w odmianie różowej co bardzo mnie cieszy, rajskie jabłuszka też kwitną, rododendrony i azalie też już cieszą oczy.  





I po raz pierwszy chyba zakwitła glicynia, którą posadziłam z 10 lat temu, albo i więcej i nie chciała kwitnąć nic a nic. Zimą sobie obiecałam, że jeśli nadal odmówi kwitnienia to ją wykarczuję. Chyba się wystraszyła :) 

piątek, 10 kwietnia 2015

Pakora – warzywa w idealnym wydaniu a do nich dip miętowo - czosnkowy


Święta i po świętach.
Było smacznie, trochę zimowo, ale przede wszystkim spokojnie. Zaliczyliśmy jeden spacer w okolicach Obornik Śląskich, o którym pewnie w stosownym czasie napisze Megi – ja zdjęć nie robiłam J
Jak zawsze co dobre szybko się kończy i święta też się skończyły.
Po tradycyjnych daniach kuchni polskiej, jakie gościły na stole mam ochotę na coś innego, lekkiego, warzywnego, wiosennego. Mięso chętnie kupuję, ale z myślą o kotach, które szczególnie upodobały sobie surową wołowinę, ja wolę warzywa.
Przepis na pakorę wykorzystuję już od ładnych kilku lat. Nawet nie wiem skąd go mam, ale uważam za idealny.
Idealna postać warzyw, idealny przepis i idealne danie nawet dla mniejszych miłośników warzyw, czytaj dla Maleństwa J
Dlaczego więc tak późno pojawia się ten przepis?
Po prostu nigdy nie udało mi się zrobić zdjęć zanim kąski zostały zjedzone. 
Tym razem było inaczej, bo kiedy ja smażyłam, moi Panowie rozmawiali z „magikiem” montującym nam nowy modem do Internetu, dzięki któremu internet podobno będzie dużo szybszy od tego, który był do tej pory.
Zobaczymy.


Pakora z dipem miętowo – czosnkowym


ciasto do warzyw:
¾ szklanki mąki z ciecierzycy
¼ szklanki mąki pszennej
½ łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka garam masala
¼ łyżeczki kurkumy
½ łyżeczki chilli
¾ łyżeczki soli
2 rozgniecione ząbki czosnku
¾ szklanki wody

Dowolne warzywa pokrojone na kawałki. U mnie bakłażany, pieczarki, brokuły, ale mogą to być cebulki, cukinia itp. Warzywa dłużej gotujące się, takie jak brokuły, kalafior (wyjątkowo smaczne w postaci pakory) należy lekko podgotować na parze, aby po usmażeniu były miękkie a nie surowe. Bakłażany pokrojone w dużą kostkę najpierw należy nasolić, a kiedy puści wodę dokładnie osuszyć ręcznikiem papierowym.

dip miętowo – czosnkowy:
200 ml jogurtu typu greckiego
1 łyżka posiekanej świeżej mięty
1 rozgnieciony ząbek czosnku
sól, pieprz

olej do smażenia

Składniki na ciasto dokładnie ze sobą wymieszać – w zależności od ilości warzyw proporcje należy zwiększać stosownie. Przygotować warzywa, umyć, obrać, obgotować itp. W zależności od warzyw.
Z podanych składników przygotować dip, mieszając składniki i doprawiając do smaku solą i pieprzem.
W rondelku lub w woku rozgrzać sporo oleju (tak aby warzywa smażyły się pływały w tłuszczu) i partiami smażyć w nie za gorącym tłuszczu warzywa obtoczone w cieście. Kiedy ciasto wyraźnie się zezłości, pakory wyjmujemy z tłuszczu na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem, aby tłuszcz odsączyć od dania.
Pakory podajemy na gorąco z przygotowanym dipem.
Smacznego!!!




To danie idealnie smakuje od razu po usmażeniu, na gorąco, ale niewiele gorzej kiedy jest już zimne. Dlatego proponuję zabrać nadmiar następnego dnia do pracy.



 Malusia coraz śmielej poczyna sobie w ogrodzie. Nawet specjalnie nie chowa się pod krzakami a leży i śpi wyciągnięta w słońcu na widoku. Czuje się bezpieczna. W piwnicy dochodzi do siebie po sterylizacji kolejna bezdomna kotka, która sprawiła trochę kłopotu, bo nie chciała jeść ani pić. Na szczęście dziś trochę się przełamała i jest już lepiej, choć szału nie ma. 
W domu Bunia i Filonka wyłapują każdy promień słońca i wygrzewają się choćby w niedozwolonych - he he - miejscach :)




 I jak tu nie kochać tych zbójów kocich?????


środa, 25 lutego 2015

Kawior z bakłażana


Wróciłam do żywych. Grypa w tym roku jest wyjątkowo zjadliwa. Pięć dni spałam po około 20 godzin na dobę, walcząc z gorączką. Teraz jestem słaba jak mucha, ale powoli wracam do normalnego funkcjonowania. Wczoraj popełniłam pierwsze od tygodnia danie, niezwykle smakowite pluszki. 
Ale zanim pluszki upiekę po raz drugi aby promować je na blogu umieszczę zaległe wpisy.
Zaczynamy od prostego ale smakowitego dania.
Bakłażan czyli gruszka miłości to warzywo, które obdarzam gorącym uczuciem. Na blogu znajdziecie kilka przepisów z udziałem bakłażana. Tym razem proponuję klasykę kuchni śródziemnomorskiej. Przepis pochodzi z książki Davida Lebovitza, ale nie odbiega specjalnie on od innych, które można znaleźć w książkach kulinarnych czy w Internecie.
Osobiście kawior z bakłażana najbardziej lubię zjeść na śniadanie jako dodatek do dobrze opieczonych grzanek z chleba.


Kawior z bakłażana


2 niewielkie bakłażany
2 łyżki soku z cytryny
1 ząbek czosnku
½ łyżeczki papryki wędzonej (jeśli nie mamy możemy wykorzystać słodka paprykę)
posiekana natka pietruszki
sól, pieprz
oliwa z oliwek

Nagrzać piekarnik do 200 stopni. Bakłażany nakłuć i wstawić do piekarnika. Kiedy bakłażan wyraźnie się zmarszczy wyjąć z pieca, wystudzić, rozkroić i wydrążyć miąższ ze skóry. Bakłażana drobno posiekać (osobiście robię to nożem, bo nie lubię bezkształtnej papki), dodać zmiażdżony ząbek czosnku i pozostałe składniki. Doprawić do smaku solą i pieprzem oraz łyżką oliwy z oliwek.
Wierzch kawioru dodatkowo posypać odrobiną papryki wędzonej i polać dodatkowo oliwą z oliwek.

Smacznego!!!


Choroba spowodowała, że musiałam zrezygnować z kilku wyjść. Miałam pojechać do Kromnowa na Slow Foodowe spotkanie, jednak nie tym razem. Do teatru zamiast mnie poszło Maleństwo a kijowe niedziele zawiesiliśmy na kołku. Mam nadzieję, że teraz wszystko się zmieni i nadrobię zaległości :)

wtorek, 6 stycznia 2015

Lasagne z bakłażanem


Ciekawe czy uda mi się zrealizować mój plan, ale będę się starać.
Chciałabym aby na blogu, a tym samym w mojej kuchni, częściej gościły potrawy bezmięsne, ale oczywiście mięsne nie znikną. Nie, żeby ich dotąd nie było, ale ich liczba była dotąd ograniczona. 
Teraz, mam nadzieję, to się zmieni.
Na pierwszy ogień poszła bezmięsna wersja lasagne. Zamiast najbardziej ulubionego sosu bolońskiego zrobiłam sos na bazie bakłażanów, a beszamel wzbogaciłam o sporą dawkę sera. Całość wyszła pyszna, nawet Maleństwo doceniło smak dania, jednak wyraziło nadzieję, że klasyczną wersję nadal będę robić.
Oczywiście, że będę robiła J
Nie wiem jak inni robią zdjęcia tego dania, ale u mnie niestety wygląd samego dania, a potem jego zdjęcie są po prostu koszmarne. Przepraszam za to, ale uznałam, że najważniejsze jest to, że wszystkim danie smakowało a nie, że prezentowało się jak w restauracji z gwiazdkami Michelin. Niestety nie pomogły mi dwie głodne osoby tupiące za plecami ;)



Lasagne z bakłażanem


suche płaty lasagne

sos bakłażanowy:

3 nieduże bakłażany (ok. 80 dag)
1 cebula
1 ząbek czosnku
1 l passaty pomidorowej
1 ½ łyżeczki mielonego kuminu
2 łyżeczki oregano
½ łyżeczki peperoncino
1 łyżeczka cukru
sól, pieprz
olej do smażenia

beszamel z serem:

2 łyżki masła
2 łyżki mąki
mleko
sól, pieprz
świeżo starta gałka muszkatołowa
1 szklanka utartego ostrego sera (u mnie pół na pół sera koziego i krowiego)

Bakłażany umyć, osuszyć, pokroić w centymetrowe plastry, nasolić i pozostawić na kwadrans aby puściły sok. W między czasie pokroić w kosteczkę cebulę. Po kwadransie dokładnie osuszyć plastry bakłażana, pokroić go w kosteczkę. Na patelni rozgrzać niewielką ilość oleju i partiami smażyć bakłażana (między partiami dolewać na patelnię olej ale w umiarkowanej ilości, bo bakłażan spije tłuszcz w każdej ilości i przestanie być smaczny), usmażony przekładać do rondla. Na końcu usmażyć cebulę, dodać do bakłażana, przecisnąć przez praskę czosnek, wlać passatę pomidorową, przyprawy i dusić pod przykryciem przez około 20 minut. Doprawić do smaku i odstawić.
Kiedy sos z bakłażanów się dusi przygotować beszamel.
W rondelku rozpuścić masło, dodać mąkę, lekko podsmażyć, ale nie rumieniąc mąki. Następnie całość rozprowadzać niewielkimi porcjami mleka. Tak długo dodawać mleko aż uzyska się sos o konsystencji śmietany. Sos doprawić solą, pieprzem, gałką muszkatołową. Na koniec dodać utarty ser. Całość mieszać, aż ser się rozpuści.
W naczyniu żaroodpornym układać warstwami: sos beszamelowy, płaty lasagne, sos z bakłażanem. Powtórzyć warstwy do wyczerpania zapasów, z tym, że na końcu na płaty makaronu rozsmarować sos beszamelowy.
Wierzch można posypać dodatkową niewielką ilością sera, wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez około 25 – 30 minut.
Lekko przestudzić, kroić na kawałki i podawać.
Smacznego!!!




Ps. Jakby ktoś miał wątpliwości, nigdy nie robię noworocznych postanowień ;) ale plany na przyszłość miewam, jak widać.


wtorek, 7 października 2014

Calzone z bakłażanem i suszonymi pomidorami



Kiedy jechaliśmy na weekend do Poczdamu miałam coś przygotować do kosza piknikowego. Musiałam trochę pogłówkować, bo wśród nas była VegAnka, nie bez powodu tak zwana. Bardzo mi zależało aby choć jedno z dań było wegańskie. Tym sposobem powstały mini calzone z bakłażanem i suszonymi pomidorami. Nieskromnie powiem, że nadzienie wyszło na tyle pyszne, że zasłużyło na szybką powtórkę. Tym razem w wersji normalno wymiarowych calzone. Za każdym razem wypiekom towarzyszył sos czosnkowy – idealny do tego dania.


Calzone z bakłażanem i suszonymi pomidorami


3 calzone, lub ok. 20 mini calzone)

Ciasto:

Nadzienie:
1 średniej wielkości bakłażan
ok. 10 - 12 suszonych pomidorów z zalewy
1 cebula
1 ząbek czosnku
zioła (ulubione np. oregano, tymianek, mieszanka ziół prowansalskich itp.)
sól, pieprz,
oliwa z pomidorów
opcjonalnie (w wersji nie wegańskiej) mozzarella

Sos czosnkowy:
2 łyżki majonezu
2 łyżki jogurtu naturalnego
1 ząbek czosnku
sól, pieprz

ulubioną wersję sosu pomidorowego do pizzy

Przygotować ciasto zgodnie z przepisem. Podczas kiedy ciasto rośnie przygotować farsz. Bakłażany pokroić w centymetrowe plastry, nasolić, pozostawić na kwadrans aż puszczą wodę. Cebulę posiekać, pomidory pokroić w mniejsze kawałki. Kiedy bakłażan puści wodę, dokładnie go osuszyć papierowym ręcznikiem, pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać oliwę spod pomidorów przesmażyć na niej cebulę. Kiedy stanie się szklista dodać zmiażdżony ząbek czosnku, pokrojonego w kostkę bakłażana. Całość smażyć mieszając przez około 2 – 3 minuty. Następnie dodać pomidory suszone, zioła, posolić i popieprzyć. Kiedy bakłażan zmięknie farsz zdjąć z ognia i zostawić do przestygnięcia.
Wyrośnięte ciasto wyłożyć na podsypany mąką blat rozwałkować cieniutko. Jeśli robimy mini calzone wycinać kółka o średnicy ok. 10 – 12 cm. Jeśli robimy duże calzone, to zanim wałkujemy ciasto podzielić na 3 części i każdą wałkować na cienkie placki. Na połówce każdego placka rozsmarować odrobinę sosu pomidorowego, rozłożyć farsz z bakłażanów i suszonych pomidorów, w wersji z serem dodać jeszcze utarty na tarce ser mozzarella, formować calzone, układać na blaszce wyłożonej papierem, pozostawić na około kwadrans do ponownego rośnięcia.
Podrośnięte wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 15 minut (mini calzone) a 20 – 25 minut duże calzone.
Podawać z sosem czosnkowym przygotowanym poprzez zmieszanie podanych składników.
Smacznego!!!



Obie z Megi zachowałyśmy się jak ignorantki blogowe ;) żadna z nas nie zrobiła zdjęć podczas jedzenia, dopiero jak ostatnie mini calzone zniknęło w żołądku członka wycieczki padło hasło rzucone przez TP: blogerki a żadna nie udokumentowała tak ważnego wydarzenia. Jednak było już za późno J



Ania wyhaczyła mnie o efekt końcowy remontu łazienki. Biję się w pierś, faktycznie obiecałam i nie spełniłam obietnicy. Dziś to nadrabiam. Kabinę prysznicową a właściwie parawan W. określił mianem „szklana pułapka 8” ;)




Kocham moją łazienkę po remoncie a prysznic zamiast wanny to najcudowniejsza zamiana jaką mogłam sobie wymarzyć J

środa, 25 września 2013

Bardzo inspirujące spotkanie i sałatka z pieczonych bakłażana i papryki


Poniedziałkowy wieczór to czas niezwykle inspirujący i obiecujący mimo mojej ciągle słabej formy ze względu na choróbsko.
Megi i TP odwiedzili nas w sprawie ogrodu i zmian, które planujemy wprowadzić, ale to było również przemiłe spotkanie towarzyskie. Nie dość, że było bardzo miło to jeszcze dostałam od gości wspaniały prezent – Megi pamiętając, że kocham niebieskie kwiatki obdarowała mnie nimi ;)

Bardzo dziękuję za pamięć i cudowny prezent!!!

Kociska oczywiście musiały obwąchać gości, tym bardziej, że tak ciekawie pachną konkurencją. Filonka dała się poznać jako Słodziak nad Słodziaki, a Bunia ze swojej najlepszej strony - Burczymuchy. Podchodziła do gości, ocierała się o nogi a dotykana zaczynała złorzeczyć po kociemu, burczeć i warczeć na całe otoczenie. I jak tu nie kochać takiego milutkiego kotecka????????
Zostałam też przez gości zainspirowana do wykorzystania leżącego od kilku dni w lodówce bakłażana. Bazując na produktach znajdujących się w lodówce i spiżarce (nadal nie wychodzę na dwór i zmuszona jestem bazować na zakupach robionych przez moich Mężczyzn) zrobiłam bardzo smaczną sałatkę.



Sałatka z pieczonych bakłażana i papryki


1 bakłażan
1 czerwona papryka
1 ząbek czosnku
1 łyżka syropu z granatów (można zastąpić sokiem z cytryny)
1 łyżka posiekanych liści kolendry
½ łyżki posiekanych liści mięty
1 łyżka oliwy z oliwek
1 ½ łyżki świeżo uprażonego sezamu
szczypta kuminu
sól, pieprz

Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Paprykę i bakłażana włożyć do gorącego pieca na około 30 – 40 minut aż skórka papryki będzie widocznie przypieczona. Bakłażana i paprykę wyjąć z pieca, paprykę włożyć do woreczka i szczelnie zamknąć. Dzięki temu po wystygnięciu łatwiej będzie nam zdjąć skórkę z papryki. Wystudzonego bakłażana i paprykę obrać ze skóry, z papryki usunąć gniazdo nasienne. Warzywa drobno posiekać. Dodać zmiażdżony ząbek czosnku i pozostałe składniki. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Wstawić do lodówki na co najmniej godzinę, aby smaki się połączyły.
Smacznego!!!



Taka sałatka nadaje się jako dodatek do pieczywa, jako samodzielna przystawka lub jako dodatek do mięs. Możliwości nieograniczone.

A tutaj kwiaty otrzymane od Megi i TP przywiezione ze Szwecji. Właśnie dumam gdzie je powieszę aby najbardziej cieszyły moje oczy J



Kuchnia moja ukochana chyba będzie najlepszym miejscem dla nich. 

środa, 14 sierpnia 2013

Pulpety zapiekane w ratatouille


Nie jest to może danie oryginalnie francuskie, ale gwarantuję, że o francuskich koneksjach i bardzo smaczne. Powstało w mojej kuchni aby pogodzić Maleństwa miłość do mięsa i moje pragnienie jedzenia dużej ilości warzyw.


Pulpety zapiekane w ratatouille


2 papryki (u mnie białe, bo to jedyne papryki, których skórki mi nie przeszkadzają w gotowanych potrawach)
1 jędrny spory bakłażan
1 średniej wielkości cukinia
2 średnie cebule
4 pomidory (u mnie lima)
2-3 ząbki czosnku
oliwa
kilka gałązek tymianku (albo ½ łyżeczki suchego)
2 łyżeczki przypraw prowansalskich
sól, pieprz

400 g mielonego mięsa (u mnie udziec indyczy zmielony własnoręcznie)
1 mała kajzerka
1 jajko
1 nieduża cebula
1 ząbek czosnku
sól, pieprz
olej do smażenia cebuli

ser do zapiekania (u mnie mozzarella)

Zaczynamy od przygotowania ratatouille. Bakłażany umyć, pokroić w grube plastry, nasolić i zostawić na kwadrans. W tym czasie cebulę posiekać w kostkę, papryki oczyścić z nasion i pokroić w kawałki, cukinię umyć i bez obierania pokroić w kostkę. Czosnek obrać i przecisnąć przez praskę lub posiekać. Pomidory sparzyć, usunąć skórkę i pokroić w kostkę. Kiedy bakłażany puszczą sok dokładnie je osuszyć ręcznikiem papierowym, pokroić w kostkę. W dużym rondlu rozgrzać kilka łyżek oliwy z oliwek, na niej zeszklić cebulę, następnie dodać paprykę, chwilę je smażyć. W następnej kolejności dodajemy czosnek i pozostałe warzywa. Dodać przyprawy i dusić przez około 10 minut.
W czasie gdy warzywa się duszą przygotowujemy pulpety. W tym celu zeszklić cebulę i namoczyć w mleku kajzerkę. W dużej misce wymieszać ze sobą mielone mięso, odciśniętą bułkę, jajko, przesmażoną cebulkę i czosnek. Całość doprawić solą i pieprzem. Mokrymi rękami uformować pulpety.
Naczynie żaroodporne wysmarować tłuszczem. Ratatouille przełożyć do naczynia żaroodpornego (usuwając gałązki tymianku), na nim ułożyć przygotowane pulpety, całość posypać tartym serem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piec całość przez około 35 – 45 minut, aż całość ładnie się zrumieni.
Podawać gorące z kawałkami chrupiącej bagietki.

Smacznego!!!



Ratatouille daje wielkie możliwości eksperymentowania w kuchni, sama baza jest pyszna więc i dania końcowe są świetne.

piątek, 12 lipca 2013

Zapiekane bakłażany z serem i jajkami


Mam sporą tremę. Co prawda pierwsze wakacje pod namiotem spędziłam kiedy miałam 4 latka, a potem niemal każdego roku pakowaliśmy namiot i wyjeżdżaliśmy w różne zakątki Europy, ale od trzech lat „hotelowałam” i obawiam się, że wyszłam z wprawy biwakowej J
Chociaż z drugiej strony nie da się zapomnieć tego co robiło się tak wiele już razy i weszło w krew. Skąd w takim razie te niepokoje? Ano wczoraj okazało się, że butla gazowa (która pamiętała jeszcze koniec lat 70) się rozszczelniła i gaz uciekła w jedną noc. Poszukałam punktu gdzie można byłoby ją wymienić i z Panem tam pracującym pogadaliśmy sobie o tym jak to następuje zmęczenie materiału i jak stare rzeczy odmawiają posłuszeństwa.

Ale zanim delektować się będziemy francuskim winem i jedzeniem proponuję letnie danie rodem z Gruzji.



Zapiekane bakłażany z serem i jajkami


(przepis z książki „Tradycyjna kuchnia gruzińska”)

2 średnie bakłażany
3 łyżki masła klarowanego
4 jajka
250 g bryndzy
sól, pieprz

Bakłażany pokroić w plastry nasolić, pozostawić na kwadrans. Po tym czasie plastry dokładnie osuszyć papierowym ręcznikiem. Plastry pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać masło, podsmażyć bakłażany aż zmiękną. Do naczynia żaroodpornego włożyć usmażone bakłażany, na nie wkruszyć bryndzę. W miseczce roztrzepać jajka, doprawić je solą i pieprzem, zalać masą jajeczną bakłażany. Naczynie wstawić do piekarnika na 10 minut nagrzanego do 180 stopni. Kiedy ser się zrumieni podawać gorące.
Smacznego!!!




Danie doskonale się sprawdziło na letni obiad w towarzystwie sałatki z białą fasolą, pomidorami i kolendrą. 



czwartek, 23 sierpnia 2012

Makaron w sosie z pieczonych warzyw



Jakim cudem na blogu nie znalazła się jeszcze cała masa przepisów na makaron? 
Zupełnie nie umiem znaleźć wytłumaczenia. Dziś proponuję Wam danie idealne na letni obiad.


Makaron w sosie z pieczonych warzyw


średniej wielkości bakłażan (około 400 g)
czerwona papryka (około 300 g)
½ kg świeżych pomidorów
3 duże ząbki czosnku
2 szalotki
¼ łyżeczki pepperoncino
1 łyżeczka oregano
świeża bazylia
sól, pieprz, ½ łyżeczki cukru
kilka łyżek oliwy
125 g wędzonego boczku (można pominąć)
oliwa z oliwek

makaron o dowolnym kształcie
parmezan

Piekarnik rozgrzać do 190 stopni. Bakłażana rozkroić wzdłuż, posolić i pozostawić na 15 minut. Paprykę rozkroić, usunąć gniazdo nasienne. Po kwadransie bakłażana wytrzeć do sucha, a stronę rozkrojoną skropić oliwą. Na blaszce ułożyć bakłażana rozkrojoną stroną do dołu, paprykę również rozkrojoną stroną do dołu, nieobrane ząbki czosnku zawinięte w folię aluminiową. Wstawić do piekarnika na 25 minut (aż do wyraźnego zrumienienia skórek papryki i bakłażana). Po tym czasie blaszkę wyjąć z piekarnika, paprykę włożyć do woreczka i szczelnie zamknąć. Odstawić na 15 minut. Pomidory sparzyć, obrać ze skórki i pokroić na małe kawałki usuwając pestki. Tak rozdrobnione pomidory dusić na małym ogniu przez 10 minut.
Bakłażana obrać ze skórki, ząbki czosnku obrać z łupinek, paprykę pozbawić skórki. Wszystkie warzywa łącznie z pomidorami włożyć do blendera a następnie całość zmiksować.
Szalotki obrać, pokroić w drobną kostkę, boczek w paski (opcjonalnie). W rondlu rozgrzać oliwę, zeszklić szalotki, przyrumienić boczek (opcjonalnie) dodać peperoncino, oregano a następnie zmiksowane warzywa. Dusić przez około 10 minut, doprawić solą, pieprzem, cukrem. Na koniec wrzucić garść posiekanej bazylii.
Podawać z ugotowanym w międzyczasie makaronem, na wierzch ułożyć paski parmezanu.
Smacznego!!!


niedziela, 31 lipca 2011

Elafonissi i chortarika sto fourno czyli zapiekanka warzywna

Wspominałam, że Kreta nie jest zatłoczona i poza nielicznymi miejscami nie mamy do czynienia z tłumami. Kilka kilometrów na południe od klasztoru Chrisoskalitisa znajduje się wyjątkowa plaża Elafonissi. Tutaj Morze Libijskie miesza się z Morzem Jońskim, a kilometry czyściutkiego piasku przyciągają bardzo licznych plażowiczów.


Tłumy ogromne, pomaga wielkość plaży aby nikt nie siedział sobie na głowie, ale już obiekty użyteczności publicznej  J są nieźle oblężone, ale zadbano o kolejkę i zacieniono ją.

Wyjątkowość tego miejsca wynika również stąd, że piasek pokryty jest szczątkami koralowców co powoduje, że piasek mieni się na różowo.

My pobrodziliśmy parę minut w płytkiej wodzie i uciekaliśmy czym prędzej z tego miejsca, skądinąd bardzo pięknego.


Na Krecie kupiłam sobie, a właściwie W. kupił mi książkę kucharską z kuchnią grecką. Jest w niej dużo smakowitych przepisów, większość bardzo łatwych do wykonania.

Na pierwszy ogień poszła zapiekanka z warzyw, czyli chortarika sto fourno, pyszna jest!

Chortarika sto fourno – zapiekanka warzywna


1 cukinia
1 mały bakłażan
2-3 ziemniaki
2 pomidory
2 cebule
1 papryka
1 marchewka
mały pęczek pietruszki
mały pęczek mięty
oliwa z oliwek
sól, pieprz
Warzywa umyć, obrać, pokroić w cienkie plastry. Naczynie żaroodporne wysmarować oliwą, układać w nim rzędami poszczególne warzywa (z wyjątkiem pomidorów, papryki i cebuli). Całość posypać solą, pieprzem i posiekanymi ziołami. Na to wysypać pokrojoną paprykę, cebulę, znów doprawić, a na koniec wszystko przykryć plastrami pomidorów. Całość polać oliwą z oliwek i skropić wodą. Wsadzić do pieca nagrzanego do 180 stopni na około 1 godzinę (tak długo, aż całość się lekko zrumieni).
Podawać jako samodzielne danie lub jako dodatek do innych dań.

Smacznego!!!

niedziela, 12 czerwca 2011

Rodos i mussaka

Ostatnio Alicja żaliła się, że na Rodos wakacje nie są tak wspaniałe jak te, które można spędzić w Turcji. Osobiście jeszcze nie mam porównania, bo poza Stambułem nic w Turcji nie widziałam, ale na Rodos byłam i osobiście mile wspominam ten pobyt. Co prawda okoliczności wyjazdu nie były pozytywne, ale założenie, że mam się całkowicie odprężyć i dojść do siebie po bardzo trudnych przeżyciach zostały zrealizowane w 100 procentach. Nawet z chęcią trochę pozwiedzałam wyspę i wiem co ma do zaoferowania. Bardzo podobało nam się zachodnie wybrzeże, może dlatego, że jest bardziej dzikie i mniej zurbanizowane, ale stolica wyspy mimo, że pełna turystów i mocno zatłoczona robi wspaniałe wrażenie.

Miasto Rodos powstało w 408 r.p.n.e. Ze względu na zawikłane losy całej wyspy należało również do Cesarstwa Rzymskiego, potem Cesarstwa Bizantyjskiego. To tutaj Rycerze Zakonu Szpitalników św. Jana z Jerozolimy zwani też Joanitami lub Kawalerami Maltańskimi osiedlili się kiedy Jerozolima upadła, to stąd zostali wypędzeni i osiedlili się ostatecznie na Malcie (wspominałam o tym tutaj).

Miasto ma wiele do zaoferowania wszystkim turystom. Tym, którzy kochają zwiedzać oferuje bogactwo zabytków, począwszy od portu Mandraki, gdzie kiedyś stał jeden z 7 cudów świata, czyli Kolos Rodyjski (posąg Heliosa  wykonany z brązu bronił wstępu do portu), dziś w tym miejscu można zobaczyć obecny symbol tego miasta.




Oprócz tego miasto pełne jest małych i większych restauracji, gdzie można zjeść wspaniałe miejscowe specjały. To tutaj po raz pierwszy jadłam oryginalną mussakę. Dlatego wspomnienie Rodos przywołało wspomnienie smaku bakłażanów, mielonego mięsa i pomidorów. Zapraszam wszystkich do spróbowania tych typowo greckich smaków.




Mussaka


Składniki:

2 bakłażany

2 cukinie

2 średnie cebule

400 g mięsa mielonego (u mnie było to mieszane mięso wołowo-wieprzowe)

500 g pomidorów (u mnie przecier pomidorowy własnego wyrobu)

sól, pieprz, świeże lub suszone oregano

oliwa do smażenia

500 ml sosu beszamelowego

200 g sera haloumi lub sera żółtego

1 łyżka bułki tartej



Bakłażany umyć, pokroić na dość cienkie plastry, nasolić i zostawić na 15 minut. W tym czasie cebulę pokrojoną w piórka przesmażyć na oliwie, dodać mielone mięso i smażyć tak długo aż powstaną usmażone małe grudeczki. Do mięsa z cebulą dodać pomidory i przyprawy i dusić jeszcze około 10 minut. Jeśli korzystamy ze świeżego oregano dodajemy je pod koniec duszenia. Tak przygotowane mięso odstawiamy. Przygotowujemy beszamel (u mnie z 1 łyżki masła, 1 łyżki mąki i ½ l mleka, soli i białego pieprzu).

Plastry bakłażana dokładnie osuszyć i smażyć albo na niewielkiej ilości oliwy (pamiętając, że struktura bakłażana jest jak gąbka i wchłonie każdą ilość tłuszczu) albo jak ja na patelni grillowej. Podobnie postępujemy z plastrami cukinii. W większości przepisów oprócz bakłażanów dodaje się ziemniaki, ale ja wolę lżejszą wersję zapiekanki zastępując je cukinią.

W żaroodpornym naczyniu wysmarowanym oliwą układać warstwami: bakłażany, mięso, cukinię pilnując aby ostatnia warstwę stanowiły bakłażany. Całość zalać sosem beszamelowym, posypać utartym serem i bułką tartą (ona spowoduje, że na powierzchni utworzy się chrupiąca skorupka) a następnie wstawić do nagrzanego do 190 stopni piekarnika i piec całość 50 minut. Po wyjęciu z pieca od razu podawać.

Smacznego!