piątek, 31 marca 2017

Tajlandia cz.2 targowe noce


Tajlandia to raj dla smakoszy. Uliczne jedzenie jest niezwykle urozmaicone i pyszne. Jakby mało było tego, że na każdym kroku można coś zjeść w wielu miejscach dodatkową atrakcją dla miłośników jedzenia są nocne targi ulicznego jedzenia. Nie jest to atrakcja turystyczna, a raczej nie jest to powód organizowania takich imprez, a raczej lokalna tradycja kupowania jedzenia na ulicy, zabierania tego do domów i wspólnych urozmaiconych posiłków. Pierwszy raz na taki targ natknęliśmy się w Sukhothai. Po całym dniu zwiedzania wieczór spędziliśmy na smakowaniu i oglądaniu setek straganów z ulicznym jedzeniem, które oferowały niezliczone liczby dań i specjałów. Szkoda, że pojemność żołądka jest ograniczona, a może właśnie to uratowało nas od totalnego przejedzenia. Oczy próbowałyby wszystkiego co widzieliśmy, jednak rozsądek i możliwości studziły zapał.

Impreza rusza jeszcze za dnia, czyli około 18. Tajowie po pracy zajeżdżają w miejsce targu i zaczyna się impreza.







Pierożki były bajecznie pyszne :)





Wszystko jest świeżutkie, szykowane na bieżąco. Tutaj pieczone są "chlebki"



Amatorzy "robali" nie należą do rzadkości


Jak impreza to impreza, można posłuchać muzyki, można potańczyć




Miseczki misternie wykonane z liści bananowca




Najedzeni w doskonałym nastroju zakończyliśmy dzień pełen wrażeń.


8 komentarzy:

  1. Bardzo apetyczna relacja,dziękuję za pokazanie tych wszystkich wspaniałości.
    Powiedz proszę co znajduje się pod pierożkami,bo przekrój przypomina mi pewne cukierki :)
    Janka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głowy sobie uciąć nie dam, bo wielkość zupełnie nie pasuje a nie mogłam się dogadać z handlującym, ale na moje oko to młodziutkie pokrojone korzenie lotosu. Ale mogę się mylić.
      Ja też miałam dokładnie takie samo skojarzenie - mini lizaki w starym stylu :)

      Usuń
  2. Oooo Boże fakt ... można pojechać choćby dla jedzenia ... wszystko wygląda smakowicie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedzenie nie tylko przepyszne to jeszcze tanie jak barszcz :)

      Usuń
  3. Ja tylko przełykam ślinkę- takie pyszności. Zdjęcia piękne, smakowite i takie piękne.Wspaniałe macie wspomnienia Basiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy wyjazd to nowe doznania, które zostają w nas już na zawsze no i te smaki i zapachy za którymi potem się tęskni :)

      Usuń
  4. Ania z http://magnolia-rozmaryn.blogspot.com/ poleciła mi Twojego bloga, twierdząc, że "pasujemy do siebie". Dziś goszczę u Ciebie pierwszy raz i po przeczytaniu kilku postów myślę, że miała rację. Jeśli masz ochotę wpaść z rewizytą, serdecznie zapraszam.
    http://czaspasji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałam, dziękuję, Ania chyba faktycznie miała rację :)

      Usuń