Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Truskawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Truskawki. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 czerwca 2014

Bułeczki drożdżowe z domową marmoladą truskawkową


Upiekłam porcję bułeczek drożdżowych z myślą, że część zamrożę na „czarną godzinę” kiedy chęć zjedzenia czegoś słodkiego będzie tak wielka, że nie da się wytrzymać. Niestety bułeczki wyszły tak smaczne, że nie było co mrozić.
Podejrzewam, że na taki sukces zasłużyły sobie tym, że marmoladę usmażyłam sama ze świeżutkich i pachnących truskawek.


Bułeczki drożdżowe z domową marmoladą truskawkową


marmolada:
(z podanej proporcji wychodzi więcej marmolady niż potrzeba)
1 kg truskawek
ok. ¼ kg cukru

ciasto:
½ kg mąki
15 dag cukru
10 dag tłuszczu
1 jajko
¼ l mleka
2 dag świeżych drożdży

jajko do smarowania bułeczek

Umyte owoce pozbawione szypułek wrzucić do dużego płaskiego rondla, zasypać cukrem i smażyć na małym ogniu dosyć często mieszając przez około 2 godziny. Marmolada powinna wyraźnie zgęstnieć. Można to sprawdzić poprzez wylanie łyżeczki masy na czysty talerzyk. Po wystygnięciu widać dokładnie jaką ma konsystencję. Kiedy osiągniemy oczekiwaną gęstość marmoladę studzimy.

Z podanych składników zagnieść ciasto drożdżowe tak samo jak w przypadku tych bułeczek.
Pozostawić do wyrośnięcia. Kiedy ciasto podwoi swoją objętość wyłożyć ciasto na podsypaną mąką stolnicę czy blat, odgazować, podzielić na 2 części. Pierwszą część rozwałkować na prostokąt o wymiarach około 20 x 40 cm. Na cieście rozsmarować wystudzoną marmoladę pozostawiając czysty brzeg (1 cm szerokości). Ciasto zwinąć w długi rulon (będzie mieć długość ok. 40 cm), pokroić na jednakowej wielkości kawałki – bułeczki. Bułeczki układać na blaszce, na środku tępą częścią noża zrobić lekkie wgłębienie (równolegle do linii cięcia). Podobnie postąpić z drugą połową ciasta. Uformowane bułeczki pozostawić na około ½ godziny do wyrośnięcia. Tuż przed pieczeniem posmarować roztrzepanym jajkiem i piec w 180 stopniach przez około 20 minut.
Upieczone wystudzić na kratce, ale zjadać gorące prosto z pieca.
Smacznego!!!




Ostatnio wspominałam o pewnym żarcie ogrodowym, jaki sobie zrobiliśmy i z jakiego jesteśmy bardzo dumni :)
Dziś postanowiłam uchylić rąbka tajemnicy w tym temacie. 
Do zeszłego roku w ogrodzie zawsze towarzyszyła nam Bunia. Jednak od zeszłej wiosny stała się Ona kotem nie wychodzącym a próby wyprowadzania jej na smyczy też się nie powiodły, więc koniec końców w ogrodzie nie towarzyszy nam żaden kot. Filonka jak pewnie się domyślacie jest kotem w 100% domowym bez najmniejszej chęci na wyściubienie choć noska poza znajome metry kwadratowe. 
Ten brak kota i tęsknota za footrzanym towarzystwem zaowocowały nowym nabytkiem do ogrodu 




Tuż obok stołu w rabacie rododendronowej zamieszkał nowy kot ;) a że niebieski? no cóż pasuje do głównego nurtu kolorystycznego mojego ogrodu po rewolucji :)

A co aktualnie kwitnie???


kolejne bodziszki



lny



ostróżki




i trawy.

Obiecałam zdjęcia szerszej perspektywy, nie mogę pokazać jeszcze całkiem szerokiej (Megi by mnie chyba zabiła za nią ;) ) bo trawnik nadal w stanie opłakanym - totalne ruina, ale tutaj widoczek na ogrodzenie pięknie zarośnięte i doskonale oddzielające mnie od sąsiadów - już nie muszę oglądać mojej bardzo sympatycznej sąsiadki w koszuli nocnej, czy w innych intymnych sytuacjach 


A dla zmęczonych oglądaniem roślinek zasłużony odpoczynek w samym kącie ogrodu 


W warzywniku pogrom. Z wielu sadzonek ogórków uchowały się dwa, mangold w większości zjedzony, papryka nadjedzona :(

wtorek, 2 lipca 2013

Drożdżowe z owocami i kruszonką


Po 10 dniach zwolnienia lekarskiego praca wsiorbała mnie dokumentnie. Gotowałam, piekłam, ale nie miałam siły nic pisać i publikować.

W tym roku sezon truskawkowy był jakiś dziwny i nędzny. Może najładniejsze były kiedy leżałam z nogą w gipsie, a teraz już nędzne resztki można znaleźć w niektórych sklepach. Więc myślę, że ten placek drożdżowy z kruszonką jest moim zakończeniem tegorocznego sezonu truskawkowego.

Lubicie drożdżowe?
Ja uwielbiam i nigdy nie potrafię mu się oprzeć. Tym razem wyratowali mnie sąsiedzi, bo dostali ode mnie pół blachy w ramach rewanżu za pożyczenie kul. W przeciwnym przypadku całość zjadłabym niemal sama. Ufff, jak dobrze jest mieć z kim się podzielić wypiekami J



Drożdżowe z owocami i kruszonką


½ kg mąki
42 g drożdży
200 ml ciepłego mleka
130 g cukru
1 jajko + 1 żółtko
130 g rozpuszczonego masła
otarta skórka z ½ cytryny
1 łyżeczka ekstraktu cytrynowego

kruszonka:
200 g mąki
100 g masła
80 g cukru

owoce, w tym wypadku truskawki (umyte i osuszone)


Mąkę przesiać do miski. Z drożdży, połowy mleka, łyżki cukru i łyżki mąki zrobić zaczyn i zaczekać kwadrans aby zaczyn się ruszył. Jajko i żółtko utrzeć z cukrem. Do mąki wlać zaczyn, jajka z cukrem oraz pozostałą część mleka. Wyrobić ciasto, pod koniec wyrabiania dodawać partiami rozpuszczone masło i nadal wyrabiać. Kiedy ciasto jest gładkie i odstaje od ręki i miski podczas wyrabiania jest już gotowe. Ciasto należy przykryć i pozostawić do wyrośnięcia. Kiedy ciasto rośnie z podanych składników przygotować kruszonkę. W tym celu wsypać do miski mąkę, dodać cukier i masło. Wyrabiać palcami aż do uzyskania wyrobionych grudek.
Wyrośnięte ciasto rozłożyć na przygotowaną blaszkę (23 x 30 cm) ułożyć na nim owoce a następnie całość posypać przygotowaną kruszonkę.
Ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec do „suchego patyczka” przez około 45 minut.
Upieczone ciasto przynajmniej trochę wystudzić, ale trudno się mu oprzeć J
Smacznego!!!





Z wielką niecierpliwością czekam na działania ekipy Megi w moim ogrodzie i potem na pomysły liftingu. 

I na koniec kocie wieści. Bunię próbuję troszkę odchudzić i pobudzić Jej kondycję. Nie idzie mi to łatwo - zwłaszcza to drugie. Ale obserwuję systematyczną poprawę, bo teraz już interesuje się zabawkami i kilka rundek w kółko potrafi już zrobić za myszką na wędce. potem zabawa już tylko stacjonarna. Mała oczywiście zawsze próbuje przejąć zabawkę co nie pomaga mi w pobudzaniu do aktywności Buni, bo ta obrażona wychodzi jak tylko Filonka zainteresuje się zabawą. Filonka rośnie, ale niestety tylko wzwyż i wzdłuż. Jak była niewyobrażalnie chuda taka nadal jest. Niejadek z Niej niewyobrażalny. Muszę Ją trochę podtuczyć bo jak Maleństwo sam zostanie z kotami nie dopilnuje ich jedzenia w sposób wystarczający.
Nie ukrywam, że zaczynam się poważnie tym martwić.

Zaproszona do wspólnej zabawy przez Wiesię - za co bardzo dziękuję! dodaję przepis do lipcowej akcji "Na zakwasie i na drożdżach"

niedziela, 16 czerwca 2013

Ciasto z owocami na maślance i głupota starej Baby


Macie jakiś awaryjny przepis na szybkie ciasto na wypadek niespodziewanych gości?
Ja mam.
Pod warunkiem, że w lodówce stoi karton maślanki. Owoce do ciasta zawsze jakieś się znajdą. Przecież jakieś jabłka, czy puszka brzoskwiń znajdzie się chyba w każdym domu. W wersji sezonowej można wykorzystać inne owoce. Za każdym razem ciasto jest inne dzięki zmienności owocowej.
Ciasto najlepiej smakuje zaraz po upieczeniu. Można wzbogacić je o kruszonkę a do serwowania podać bitą śmietanę lub gałkę lodów. Ja jednak wolę je samo, ale jeszcze lekko ciepłe. Następnego dnia jest dobre, ale nie tak dobre jak ciepłe J




Ciasto z owocami na maślance


1 szklanka maślanki (nie można jej zastąpić jogurtem, nie wiem czemu, ale nie smakuje jak trzeba)
1 szklanka cukru
3 jajka
½ szklanki oleju
2 ½ szklanki mąki
3 łyżeczki proszku do pieczenia
ekstrakt waniliowy

owoce (u mnie truskawki)

cukier puder do posypania

Jajka z cukrem ubić na puszystą masę. Dodać olej, lekko ubić. Następnie dodawać przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia na zmianę z maślanką. Całość dokładnie wymieszać, ale nie wyrabiać długo – jedynie do połączenia składników.
Ciasto wyłożyć na przygotowaną blaszkę (u mnie tortownica o średnicy 24 cm) na nim ułożyć osuszone owoce i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 45 – 60 minut, aż upiecze się „do suchego patyczka”.
Po wyjęciu lekko przestudzić i najlepiej zaraz potem podawać posypane cukrem pudrem.
Smacznego!!!



Takie ciasto najlepiej smakuje w ogrodzie, jedzone w miłym towarzystwie. Na szczęście pogoda wreszcie się poprawiła a miasto chyba o nas zadbało i rozpoczęło coroczną walkę z komarami. Można spędzić w ogrodzie sporo czasu, nawet wieczorem.




Niestety ogród niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwa, zwłaszcza dla nierozsądnych, żeby nie powiedzieć głupich Bab ;)

Niecierpliwość i ciekawość to niestety moje główne przywary, które jak się przekonałam na własnej nodze, mogą się skończyć mało atrakcyjnie. Na najbliższe 10 dni jestem z lekka uziemiona (mam nadzieję, że maksymalnie tydzień). Z tego wszystkiego cieszy się Filonka bo ma towarzystwo do spania. Zdecydowanie mniej cieszą się moi Panowie, bo nie wolno mi chodzić, więc wszystkie moje obowiązki muszą zostać przez Nich przejęte. Mało tego, ktoś będzie musiał znaleźć czas na pojechanie z Filonką do weta na zdjęcie szwów, bo to już we wtorek jest pora. 
Napiszę tylko, że kości mam całe mimo bliskiego kontaktu z płytą granitową, która nie chciała stać a wolała leżeć, tylko czemu na mojej nodze????


niedziela, 9 czerwca 2013

Bułeczki z truskawkami do odrywania


Ostatnimi czasy patrząc za okno ciężko było sobie uzmysłowić, że czerwiec już na dobre zawitał. Nie wiem jak innym, ale mnie było ciągle tak bardzo zimno, że każdego dnia rano i po południu włączałam w domu piec centralnego ogrzewania, aby kaloryfery trochę się nagrzały. Potem przez kolejne godziny powoli oddawały ciepełko i w domu można było wytrzymać bez kilku warstw ciepłych rzeczy na sobie. Za to w pracy była taka lodówka, że mimo czerwca siedziałam w wełnianym zimowym swetrze i nadal telepałam się z zimna. Efekt jest taki, że katar, który „sprzedał” mi w Rzymie W. nadal rozkwita w moim wykonaniu i nie zanosi się na jego koniec.
Czerwiec to kiedyś miesiąc pełen cudownych i aromatycznych truskawek, pierwszych czereśni i najwcześniejszych wiśni, tzw. szklanek. Nawet nie chcę myśleć o tych drugich i trzecich, bo patrząc na truskawki to w tym roku nie pojemy sobie pysznych owoców.
Dzisiaj jest 9 czerwca, więc powinnam już być nieźle objedzona truskawkami a ja jadłam je dwukrotnie i niestety smak tych owoców pozostawiał wiele do życzenia. Jednak aby zaspokoić swoje pragnienia i nie cierpieć z powodu nędznego smaku postanowiłam upiec bułeczki drożdżowe z truskawkami. Wyszły przepyszne.



Bułeczki z truskawkami do odrywania


½ kg mąki
½ kostki masła (125 g)
42 g drożdży
¾ szklanki cukru
2 jajka
do ¾ szklanki maślanki

truskawki

50 g masła
100 g płatków migdałowych
1 łyżka cukru

Truskawki umyć, odsączyć. Drożdże z łyżką cukru i mąki rozpuścić w odrobinie maślanki. Pozostawić do wyraźnego ruszenia się drożdży. Mąkę przesiać do miski, dodać zaczyn, cukier, jajka i maślankę (na początek dodać ponad połowę płynu a pozostałą część dodawać w miarę potrzeby). Na koniec dodać porcjami masło i wyrabiać przez następne kilka minut. Ciasto przykryć i pozostawić do wyrośnięcia.
Wyrośnięte ciasto przełożyć na podsypany mąką blat, wyrobić, podzielić na równe części (mnie wyszło ich 12). Masło roztopić, płatki migdałowe wymieszać z cukrem. Z każdego kawałka ciasta formować okrągły placuszek, zawinąć w niego dużą truskawkę. Uformować kulę, którą następnie otoczyć w maśle a potem w płatkach migdałowych. Tak przygotowane bułeczki układać w tortownicy (26 – 28 cm średnicy). Pozostałe migdały wysypać na wierzch bułeczek, tortownicę przykryć i pozostawić do ponownego wyrośnięcia.
Piekarnik nagrzać do 180 stopni, bułeczki piec przez około 30 – 40 minut do zrumienienia. Pozostawić do wystygnięcia, choć i ciepłe smakują fantastycznie.
Smacznego!!!
  




Filonka wczoraj została poddana zabiegowi sterylizacji. Z samego rana zawiozłam Ją do weterynarza, a po 2 godzinach odebrałam bidulkę już po wszystkim. Niestety tym razem narkozę zniosła gorzej niż przy operacji przepukliny i wielokrotnie wymiotowała. Po południu pojechaliśmy znów do weterynarza aby obejrzał Maluszka i nawodnił Ją. Na szczęście potem wymioty się skończyły. Calutki czas odpoczywa i regeneruje siły. Dziś będziemy mogli podać Jej odrobinkę jedzenia aby mogła wrócić do sił. Jutro kontrola u weterynarza, mam nadzieję, że wszystko będzie ok.
Na razie żal patrzeć na Bidulkę, na szczęście na widok człowieka i na głaskanie reaguje solidnie włączonym traktorkiem.

czwartek, 14 czerwca 2012

Pierogi Jacusie z truskawkowym serkiem



Mam trochę zaległości na blogu, ale dopadły mnie ostatnio kłopoty zdrowotne i dopóki sytuacja się nie wyjaśniła, a właściwie nie poprawiła trudno było mi się na czymkolwiek skupić. Niepewność jest jedną z tych okropnych rzeczy jakie nam się przytrafiają w życiu.
Wróciłam już do normalnego funkcjonowania, więc zacznę od zaległego wpisu.

Lata siedemdziesiąte, pracujący zawodowo rodzice i Mama nie mająca zacięcia do gotowania. Dołóżmy do tego pogarszające się z każdym miesiącem zaopatrzenie w sklepach i mamy gotowe wytłumaczenie dlaczego w moim domu rodzinnym na obiad trafiały się gotowce ze sklepowej zamrażarki. Z tamtych czasów szczególnie utkwiły mi w pamięci pierogi o cudnej nazwie „Jacusie”, która zawsze mnie bawiła, bo przecież mój Brat ma na imię Jacek. Już nie tylko „Jacek placek na oleju” było docinką w stosunku do Brata ale i pierogi dawały pole do popisu. Bardzo oboje lubiliśmy te pierogi, zwłaszcza kiedy Mama polała się gęstą mocno posłodzoną śmietaną, choć i z masłem i cukrem też były dobre.
Sezon truskawkowy w pełni, pora zatem na pyszne pierogi z truskawkowym serem.


Pierogi z truskawkowym serkiem - "Jacusie"


Ciasto na pierogi:
(zawsze robiłam zaparzane, ale składniki brałam na „oko”, dokładne proporcje podała na Mniamie Lidqa)
500 g mąki
¼ l wrzącej wody
5 łyżek oleju
1 jajko
szczypta soli

Farsz:
30 dag twarogu
1 żółtko
cukier do smaku
25 dag truskawek
2-3 łyżek śmietany
cukier waniliowy

Przygotować ciasto na pierogi. W tym celu mąkę zalać wrzącą wodą i dokładnie wymieszać, aby nie porobiły się grudki. Pozostawić na kilka minut do lekkiego przestygnięcia. Dodać pozostałe składniki i wyrobić miękkie i elastyczne ciasto. Wyrobione ciasto pozostawić pod przykryciem na około ½ h aby dobrze odpoczęło. W tym czasie przygotować farsz. Twaróg rozgnieść widelcem, dodać do niego żółtko, rozgniecione truskawki (nie miksuję truskawek bo lubię czuć kawałeczki owoców w pierogach) i cukier waniliowy. Dokładnie wymieszać. Doprawić do smaku cukrem i dodać śmietanę, całość dokładnie wymieszać. Z ilością śmietany uważać, aby masa nie stała się zbyt mokra.
Ciasto wałkować, wykrawać krążki, kłaść farsz, zalepiać pierogi. Gotować przez 2 minuty od wypłynięcia. Podawać ze śmietaną, albo masłem z bułką tartą.
Smacznego!!!


Za niecałe dziesięć dni zaczyna się lato, w co trudno ostatnio uwierzyć patrząc na pogodę, ale w moim ogrodzie oznaki zmieniającej się pory roku już widać




Łatwo chyba zgadnąć, że niedługo będę mogła upiec ciasto z porzeczkami :) 

sobota, 2 czerwca 2012

Ciasto czekoladowe z truskawkami glazurowane marmoladą morelową



Jak pogodzić Dzień Dziecka i dietę? Upiec takie ciasto, które Maleństwo uwielbia, ale którego ja nie lubię ;) Tym sposobem dogodziłam mojemu Jedynakowi piekąc ciasto czekoladowe z truskawkami z glazurą morelową, a W. też dietującego wodziłam na pokuszenie.


Ciasto czekoladowe z truskawkami glazurowane marmoladą morelową


250 g masła
1 ½ szklanki cukru
3 łyżki kakao
6 łyżek mleka
4 jajka
2 ¼ szklanki mąki
2 ½ łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

truskawki umyte i odszypułkowane oraz osuszone

3 łyżki marmolady morelowej (u mnie własnej roboty)
2 łyżki wody

Masło, mleko, kakao i cukier zagotować. Ostudzić i przelać do misy, w której będziemy wyrabiać ciasto, najlepiej mikserem. Dodać żółtka, wyrobić, następnie dodać ekstrakt waniliowy, mąkę i proszek do pieczenia. Dokładnie wymieszać. Białka jaj ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Partiami dodawać pianę do ciasta i bardzo delikatnie wrabiać w masę, aż do jej wyczerpania. Tak uzyskane ciasto wylać do tortownicy (u mnie o średnicy 24 cm) na wierzchu ułożyć truskawki (miejscem po szypułce do dołu), całość wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około godzinę (do suchego patyczka). W czasie kiedy ciasto się piecze należy podgrzać marmoladę z wodą. Kiedy masa się zagotuje, odstawić i przetrzeć przez sitko. Ciasto po upieczeniu posmarować marmoladą i pozostawić do ostygnięcia.
Smacznego!!!


piątek, 17 czerwca 2011

Dżem truskawkowy z różą

Z wycieczki do Stambułu zostały mi jeszcze resztki pączków róży, które postanowiłam wykorzystać teraz przy robieniu przetworów. Zeszłoroczny dżem truskawkowy z kwiatami czarnego bzu miał tak fantastyczny smak, że postanowiłam poeksperymentować w tym roku z innymi dodatkami.
Dżem wyszedł pyszny o lekkim ale wyraźnym armacie różanym, naprawdę jest fantastyczny!

Dżem truskawkowy z różą

Składniki:

2 kg umytych i odszypułkowanych truskawek

700 – 1000 g cukru

pektyna (opcjonalnie)

3 łyżki pączków róży



Jeśli truskawki są duże należy pokroić je na połówki lub ćwiartki. W dużym garnku przygotowane truskawki zasypać cukrem, wymieszać i zostawić na co najmniej ½ godziny aby owoce puściły sok. Pączki róży zawinąć w gazę, zawiązać bawełnianym kulinarnym sznurkiem (niezbyt ściśle owijać gazę, aby soki truskawek mogły przepływać wokół kwiatków) oraz  włożyć pakuneczek do garnka z truskawkami. Kiedy soku jest już spora ilość zawartość garnka gotować aż do uzyskania właściwej konsystencji albo po około 15 minutach dodać pektynę (ja lubię dżemy krócej smażone o konsystencji lekko galaretowatej i dlatego dodaję pektynę). Dokładnie wymieszać, gotować jeszcze kilka minut i na gorąco zamykać dżem w wyparzonych słoikach. Zakrętki słoików najlepiej uprzednio wygotować, gdyż zazwyczaj niedomyte zakrętki są powodem psucia się przetworów. Zakręcone słoiki odstawiać do góry nogami. Po godzinie można postawić je do całkowitego wystygnięcia już normalnie.
Smacznego!!!!

 I kilka migawek stambulskich kotów bytujących przy meczecie:) Przyznacie, że są rozkoszne;)))



piątek, 3 czerwca 2011

Cesarsko – królewskie knedle z truskawkami i praski Jusefov

Ostatnio ktoś ze znajomych, kto zajrzał do mojego bloga stwierdził, że przyjęłam formułę trochę jak Makłowicz. W pierwszej chwili w duchu się obruszyłam, bo niczego takiego nie planowałam i nawet przez myśl mi podobieństwo nie przyszło. Jednak faktycznie podobnie jak Robert Makłowicz zwiedzam różne miejsca również kulinarnie. Cały czas ten Makłowicz chodził mi po głowie, Jego podróże i Jego fascynacja CK kuchnią. Efekt tego myślenia miałam dzisiaj na obiad;)
Sezon truskawkowy w pełni, zatem trzeba najeść się do syta tych fantastycznych owoców, aby smaku i aromatu starczyło w pamięci do przyszłego roku. Była już tarta cytrynowa z truskawkami a dzisiaj przyszła pora na knedle z truskawkami. Zawsze robiłam knedle z tradycyjnego ciasta ziemniaczanego, ale tym razem postanowiłam zrobić knedle w stylu kuchni cesarsko – królewskiej czyli serowe. Oryginalny przepis na nie mówi, że należy do nich używać moreli, ale moim zdaniem zamiana moreli na truskawki w niczym nie zaszkodziła, wręcz przeciwnie.

Knedle serowe z truskawkami

(przepis na ciasto autorstwa bajaderki)

Składniki:
1 kg białego sera
3 szklanki mąki
8 łyżek roztopionego masła
4 jajka
szczypta soli

½ kg umytych i obranych z szypułek średniej wielkości truskawek

do polania gotowych knedli masło z bułką tartą lub śmietana
cukier

Ser zmielić (kupiłam gotowy ser, taki jak do serników, więc pominęłam mielenie sera), wymieszać z pozostałymi składnikami, wyrobić ciasto. Gdyby się okazało, że ser był mokry a ciasto nie ma właściwej konsystencji dosypać jeszcze troszkę mąki.
Z wyrobionego ciasta urywać kawałki wielkości dużego orzecha włoskiego, formować okrągłe placki, na środek kłaść truskawkę i zalepiać knedel formując kulę. Postępować tak aż do wyczerpania ciasta. Knedle układać na podsypanym mąką blacie. Kiedy wszystkie knedle są już gotowe gotować je w dużej ilości osolonej wody 3 minuty od zagotownia i wypłynięcia. Podawać od razu polane masłem z bułką tartą albo śmietaną. Całość posypać obficie cukrem i zjadać ze smakiem.
Smacznego!

Skoro jesteśmy przy kuchni cesarsko – królewskiej to pokażę Wam praską dzielnicę żydowską Jusefov. Trafić do niej można bez trudu, gdyż znajduje się w bardzo blisko Rynku i kilka minut spaceru wystarcza, aby znaleźć się w samym sercu Jusefova. Od razu widać, że prascy Żydzi należeli do bogatych mieszkańców Pragi. Kamienice są wysokie, okazałe, pięknie zdobione. Na stosunkowo niewielkim terenie znajduje się kilka synagog i cmentarz żydowski. Jak ktoś lubi włóczyć się po ulicach i zaułkach bez trudu trafi na dom w którym urodził się Franz Kafka. Należy jednak pamiętać, że muzeum Kafki znajduje się po drugiej stronie Wełtawy.
Gorąco polecam spacer po Jusefovie, gdyż daje on wytchnienie od dzikich tłumów turystów wypełniających Rynek, most Karola i Hradczany a klimat i urok dzielnicy w niczym nie ustępuje reszcie starego miasta.
Synagoda Pinkasa - obecnie Muzeum Żydowskie


Synagoga Hiszpańska


Ulice Jusefova

Wejście do starego Cmentarza Żydowskiego


Tablica na kamienicy, w której urodził się Franz Kafka

środa, 1 czerwca 2011

Wszystkim Dzieciom dużym i małym - tarta cytrynowa z truskawkami

Wszystkiego Najlepszego!!!


Tarta cytrynowa z truskawkami

Składniki (na blaszkę 11x36 lub o średnicy 22 cm):
Ciasto:
175g mąki
100g masła
1 łyżeczka cukru pudru
szczypta soli
1 zółtko
2 łyżki zimnej wody
Krem:
2 duże jaja
75g cukru
100g masła
sok z 1 dużej cytryny

Truskawki pokrojone na połówki uprzednio macerowane w syropie wymieszanym z likierem truskawkowym (może być inny w zależności od gustu) w proporcji 1:1.

W pierwszej kolejności przygotowujemy krem cytrynowy. Jajka z cukrem ubijamy na parze aż uzyskamy puszystą masę, dodajemy sok z cytryny i masło pokrojone w kosteczkę. Ubijamy dalej na parze, aż masa zgęstnieje. Kiedy tylko krem będzie miał właściwą konsystencję odstawiamy miskę tak, aby krem wystygł. Pozostawiamy przykryty aż do czasu upieczenia ciasta.
Z podanych składników zagniatamy kruche ciasto (ja w tym celu wykorzystuję melakser) wylepiamy uzyskanym ciastem foremkę i wstawiamy do lodówki na około 30 minut. Rozgrzewamy piekarnik do 190 stopni, nakłuwamy ciasto, przykrywamy je papierem do pieczenia i wysypujemy na niego perełki do pieczenia, albo suchy groch, aby zapobiec wybrzuszeniu się ciasta. Wstawiamy ciasto do piekarnika na 15 minut. Następnie zdejmujemy papier z perełkami i wstawiamy ciasto ponownie do piekarnika na kolejne 10 minut. Po upieczeniu  studzimy ciasto, a kiedy jest już zimne wykładamy krem i przybieramy truskawkami.
Smacznego!