środa, 4 lipca 2012

Lawendowy deser z jagodami



Niestety mój ścisły umysł nie pozwala mi pięknie pisać, o czym ostatnio przypomniał mi kolega z pracy. Wiem, że dla blogującej osoby to gwóźdź do trumny, ale pewnych rzeczy nie przeskoczę. Nigdy nie będę Was zabawiać interesującymi i pięknie napisanymi opowieściami, ale mimo wszystko mam nadzieję, że mam coś do zaoferowania, nawet jeśli jest to w formie ścisło – oszczędnej i pozbawionej finezji.
Dziś chciałam Wam opowiedzieć o lawendzie i krainach gdzie jest prawdziwą królową pól: Prowansji i wyspie Hvar, jednak po takiej krytyce poprzestanę na deserze, w którym wykorzystałam kwiaty lawendy z mojego własnego ogrodu.



Lawendowy deser z jagodami


250 g sera mascarpone
3 – 5 łyżek skondensowanego słodzonego mleka (ilość dostosować należy do własnych potrzeb co do słodkości kremu)
2 łyżki białego rumu
suche kwiaty lawendy obrane z dwóch gałązek (około 2 łyżeczek do herbaty)
1 szklanka jagód
kilka gałązek czerwonych porzeczek do ozdoby

Ser mascarpone utrzeć mikserem na puszystą masę, następnie dodać (cały czas ubijając) słodzone mleko skondensowane. Na koniec wlać alkohol i całość ubić. Krem powinien mieć lekką, puszystą konsystencję. Dodać otarte kwiatki lawendy (nie powinno ich być zbyt wiele, aby nie zdominowały smaku deseru), wymieszać.
W miseczkach układać warstwami owoce i krem. Przed podaniem schłodzić w lodówce przez około godzinę.
Smacznego!!!


Nie wiem jak u Was, ale u mnie cały czas przechodzą burze i momentami leje deszcz, więc pewnie deserów lawendowych już nie będę mogła zrobić, bo kwiaty zwiędną w takiej paskudnej aurze. Ale teraz na pocieszenie zjem ostatnią miseczkę aromatycznego deseru.

23 komentarze:

  1. Basiu nie przejmuj się złośliwą krytyką,ja zawsze czekam z niecierpliwością na twój nowy wpis,Twoje opisy są konkretne i rzeczowe a do tego te piękne zdjęcia:)
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Z tą krytyką jest tak, że sama wiem co mnie ogranicza, ale ton tamtej wypowiedzi mnie zabolał, aż sama się zdziwiłam

      Usuń
  2. piękne zdjęcia lawendy:) też jestem ścisłym umysłem i jestem z tego dumna ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem dumna z tego zdjęcia lawendy, szkoda, że na blogu wygląda tak słabo (zmniejszanie formatu zdjęciom nie służy) a co umysłu ścisłego też go lubię ;) w wielu przypadkach bardzo pomaga w życiu.

      Usuń
  3. ciekawe połączenie! wygląda przepysznie! :) a krytyka niech działa mobilizująco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krytyka może działać mobilizująco, jeśli możemy pewne rzeczy poprawić, ale natury zmienić się nie da. Od razu przypomina mi się pewien rysunek o egzaminie dla zwierząt, który to egzamin miał być sprawiedliwy dla wszystkich, ehhh życie

      Usuń
  4. Naprawdę zdanie jednego faceta tyle dla Ciebie znaczy?
    Uśmiechnij się i rób swoje. Chyba że starasz się o Nobla, wtedy to musisz swoje aspiracje przemyśleć.
    Wymądrzam się, a sama, pewnie z obawy przed krytyką, nikomu nie mówię o blogu, ani rodzinie, ani znajomym;-)
    Deser pycha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoje robię i uśmiecham się do całego świata ;)
      Ta krytyka zabolała i tyle.

      Usuń
  5. Pyszny deser i ten zniewalający zapach lawendy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś lawenda pachnie szczególnie intensywnie, po długich deszczach wreszcie pojawiło się słońce :)

      Usuń
  6. Basiu, piszesz wspaniale! że nie poetycko nie znaczy brzydko, dsj spokój z tym kolegą...co on wie o blogowaniu? nie trzeba mieć dyplomu z filologii polskiej by pisać CIEKAWIE, bo to jest najważniejsze!
    ...a deser cudowny!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu dziękuję! Chyba coś w tym jest co napisałaś, bo kolega jest filologiem ;)i ma inne oczekiwania od osób piszących.

      Usuń
  7. Basiu lepiej napisać prosto ale prawdziwie.Ja też nie potrafię pisać pięknie znaczy ,że mam umysł ścisły hahaha nawet nie wiedziałam;)Przybiegłam do Ciebie jak tylko przeczytałam post u siebie.Rzeczywiście żeśmy się dziś obie chyba telepatycznie zmówiły;)Deser super lubię dodatek lawendy a lawenda z Twojego pola piękna, aż szkoda że cały rok oczu nie cieszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję, że dłużej ta moja lawenda nie cieszy oczu i nosa.
      U mnie ścisły umysł potwierdzony też wykształceniem ;)

      Usuń
  8. Ja, jako osoba nie umiejaca pisac, naprawde nie przejmowalabym sie krytyka. Jednym sie podoba, innym mniej. Lubie cie czytac. A deser mi sie baaardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deser był pyszny! Dziękuję za pocieszenie, i tak jak napisałam Ance Wrocławiance robię swoje i cieszę się, że ktokolwiek do mnie zagląda i czyta :)

      Usuń
  9. Basiu, rozumiem, ze takie zdanie moglo zabolec, ale przeciez nie kazdy we wszystkim jest tak samo dobry! Moze Twoj kolega filolog potrafi 'ladniej' pisac, ale czy potrafi tak dobrze gotowac i przygotowywac tak apetyczne wpisy? Czy do niego mialo by sie ochote zagladac? Byc moze nie ;)
    Ja czasem slysze jakies 'porady' na temat zdjec od osob, ktore nigdy nie zrobily zadnego kulinarnego zdjecia (ani zadnego innego swoja droga ;)), wiec zupelnie mnie to 'nie rusza'. Generalnie krytyka osob, ktore nie potrafia zrobic czegos lepiej mnie nie rusza :D

    Pozdrawiam serdecznie! I zycze mniej takich kolegow ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gotować potrafi i to naprawdę dobrze ;) Muszę to obiektywnie stwierdzić, ale już się nie przejmuję co powiedział :)

      Usuń
  10. A może koledze nie podobał się krój czcionki ;-) Jak powiedziała kiedyś pewna Pani: "...nie to ładne, co ładne, tylko co się komu podoba" ilość fanów Twego cudnego bloga powinna raczej dodawać Ci skrzydeł! Pole lawendowe jest przepiękne, choć można go (niestety) ominąć wzrokiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ma się przed sobą śliczny włochaty tyłeczek to trudno cokolwiek innego zauważać, dlatego wybaczam z uśmiechem niedopatrzenie ;)

      Usuń
  11. O wyspie Hvar nigdy nie slyszalam i chetnie bym poczytala... A kolega chyba zartowal, Basiku nie ma sie czym przejmowac!

    OdpowiedzUsuń