środa, 16 stycznia 2013

Powidlak



Jak słusznie ostatnio zauważyła viki lubię kuchnię domową, taką jaką pamiętamy z domów rodzinnych. Oczywiście jestem otwarta na nowości i na obce smaki, czego dowodem są liczne wpisy z kuchni innych krajów, ale faktycznie stare, proste receptury, które pamiętają dawne dobre czasy są mi szczególnie bliskie. Szukam takich przepisów po starych książkach kucharskich, przeglądam stare zapiski kulinarne ale najchętniej korzystam ze sprawdzonych receptur podawanych przez osoby, które uważam za ekspertów w tej dziedzinie.
Powidlak to prosta strucla z powidłami śliwkowymi, ale nie banalna. Nie byłoby w niej nic wyjątkowego gdybyśmy nie wykorzystali do niej prawdziwych powideł śliwkowych (takich długo smażonych, bez dodatku cukru z węgierek a nie innych śliwek) i dodatku bakalii.
Przepis podała kiedyś Mamałyga.
Mam wielkie szczęście znać osobiście autorkę przepisu, Jej Męża i ich charakterną kotkę Punię (bidulkę uratowaną z powodzi w 1997 roku). Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam słuchać opowieści o tym jak żyło się kiedyś. Oboje mają dar ciekawego opowiadania, a że przeżyli wiele to i opowieści mogą snuć bez liku. Czas z Nimi spędzony ucieka nie wiedzieć kiedy i zawsze jest go za mało.  Najbardziej zafascynowały mnie historie dotyczące przedwojennego Lwowa, który oboje doskonale pamiętają.   Mimo, że moja rodzina nie miała nic wspólnego z tamtymi stronami, to jest to wielki kawał naszej polskiej historii i wielu ludzi mieszkających tutaj we Wrocławiu.
Gwarantuję, że nie tylko opowieści Mamałygi są wspaniałe, przepisy też.


Powidlak


(Przepis podaję dokładnie za autorką bez żadnych moich zmian)

2 szklanki mąki
szczypta soli
30 g świeżych drożdży
150 ml mleka
1 łyżka kopiasta cukru
2 żółtka,
50 g. masła
wanilia lub cukier waniliowy
1 słoik 0,3 l powideł, najlepiej domowych, gęstych
1 łyżka cukru do powideł
2-3 goździki
rodzynki, skórka pomarańczowa smażona, orzechy włoskie grubo krojone, migdały, figi

Zrobić zaczyn, gdy się ruszy wlać do dołka w mące, dodać sól, żółtka ubite z cukrem i wanilią i zagniatać dolewając letnie mleko. Kiedy ciasto jest wyrobione dodać roztopione masło, zagnieść, postawić do rośnięcia.
Powidła rozgrzać, uważając żeby się nie przypaliły, dodać cukier, żeby przełamać smak, goździki, bakalie. Mieszać stale, żeby nie przywarły. Kiedy masa będzie jednolita, pachnąca, wyjąć goździki, przestudzić.
Ciasto odgazować, roztaczać na prostokąt cieńszy niż 1 cm. Smarować dość grubo letnimi powidłami, zwinąć, odstawić do rośnięcia jeszcze na ok. 15 min.
Posmarować jajem, piec ok. 30 min w temp 180 stopni.

Uwagi:
Powidła najlepsze domowe, jeśli kupne to muszą być gęste. Jeśli są rzadkie, trzeba kupić więcej i pracowicie wygotować, nie przypalając.
Smacznego!!!




Piekłam to ciasto już nie pierwszy raz i jak to często bywa ze sprawdzonymi przepisami nie ustrzegłam się kilku drobnych błędów. Po pierwsze rozwałkowałam ciasto zbyt cienko, osobiście wolę jak zwoje ciasta są bardziej widoczne, po drugie zagapiłam się i piekłam je o 10 minut za długo w wyniku czego zbyt mocno się spiekło a po trzecie papier w który zawinęłam struclę zbyt słabo spięłam, przez co strucla trochę się rozjechała i strzeliła na całej długości. Na smak to nie wpłynęło, ale na wygląd wyraźnie. Następnym razem włożę je jednak do keksówki o odpowiedniej długości i tego problemu mieć nie będę.




8 komentarzy:

  1. ale super!
    podoba mi sie. taka strucla z powidłami :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja mama też robiła takie ciasto, które kiedyś uwielbiałam, musze niedługo upiec:))) pozdrawiam cieplutko Ciebie i kociaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W imieniu swoim i kociaków dziękuję, Mała właśnie pomaga mi pisać ;)

      Usuń
  3. o mamusiu.. kocham powidła (ale właśnie tylko te domowe, innych nie jadam), więc to ciasto pewnie też!:)
    Jak się super prezentuje, no ale mam na niego teraz ochotę, no nie..;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypomina mi makowiec z powidłami zamiast masy makowej ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idea jest taka ale smak zupełnie inny, bardzo pyszny!

      Usuń