piątek, 15 stycznia 2016

Samosa


Od kilku lat zabierałam się za zrobienie samosów. Zabierałam się i zabierałam i nic z tego nie wychodziło. Ciągle wynajdowałam preteksty aby jednak nie odważyć się na takie wyzwanie. Na szczęście wreszcie się odważyłam i jak w wielu innych przypadkach okazało się, że nie było się czego bać, bo danie jest szybkie i proste do zrobienia.
Zanim jednak się odważyłam spędziłam sporo czasu na youtube oglądając liczne filmiki z przygotowaniem samosów. Bardzo mi to pomogło. Wszystko poszło sprawnie choć wizualnie moje samosy mogłyby być bardziej wyględne, ale najważniejszy dla mnie jest smak a ten był doskonały. Nieskromnie powiem, że dużo lepsze niż niejedne jedzone w wegańskich czy wegetariańskich jadłodajniach. Ale to wynika z bardzo zdecydowanego doprawienia farszu.


Samosa


ciasto:
250 g mąki
60 g oleju
1 łyżeczka soli
6 – 7 łyżek wody

farsz:
3 – 4 ugotowane ziemniaki
1 cebula
50 g zielonego groszku
1 papryczka chilli
1 łyżka utartego świeżego imbiru
1 łyżeczka ziaren kuminu
1 łyżeczka kolendry mielonej
1 łyżeczka garam masala
1 łyżeczka kurkumy
sok z 1 małej limonki
sól, pieprz
olej do smażenia

do podania:
jogurt grecki wymieszany ze zgniecionym czosnkiem, posiekaną kolendrą, doprawiony solą i pieprzem
chutney

W misce wymieszać mąkę z solą, dodać olej i tak długo rozcierać palcami składniki aż cały olej wchłonie się w mąkę, a cała mąka zostanie natłuszczona olejem. Dopiero wtedy dodajemy wodę (stopniowo) i wyrabiamy ciasto – ma być elastyczne. Tak przygotowane ciasto przykryć wilgotną ściereczką i pozostawić  na co najmniej 20 minut.
W międzyczasie przygotować farsz. Na patelni rozgrzać kilka łyżek oleju, wrzucić na niego kumin i kolendrę, chwilę smażyć. Następnie dodać cebulę posiekaną w kosteczkę, chilli posiekane w plasterki oraz starty imbir. Smażyć aż się zeszkli cebula. Dodać rozgniecione ziemniaki, zielony groszek oraz przyprawy i smażyć mieszając przez około 3 – 4 minuty. Na koniec całość doprawić sokiem z limonki, solą i pieprzem. Farsz odstawić do wystygnięcia.
Z ciasta odrywać kulki wielkości małej mandarynki i rozwałkowywać na cienkie placuszki o średnicy 15 – 18 cm. Krążki przecinać na dwie równe części, brzegi każdego kawałka zwilżyć wodą. Zwijać stożki z ciasta i zalepiać a wnętrze napełnić hojnie farszem. Zalepić szczyt stożka i odstawić do przeschnięcia. Postępować tak aż całe ciasto zostanie wykorzystane.
W rondlu rozgrzać olej w takiej ilości aby samosy smażyć na głębokim tłuszczu.
Samosy smażyć partiami aż staną się złote. Odsączać na papierowym ręczniku i podawać z chutneyem i sosem jogurtowym.

Smacznego!!!


Ostatnio sporo pisałam o Buni i Bunię tutaj pokazywałam a przecież drugą ofiarą operacji Buni jest Filonka. Nie sądziłam, że tak bardzo będzie przeżywać to co działo się z Bunią. Najpierw bała się, że i Ją zabiorę w transporterze do weta. Potem jak wróciłam do domu sama, bo Bunia była operowana Filonka siedziała calutki czas przede mną, patrzyła mi głęboko w oczy i swoimi cudnymi ślepkami pytała: "gdzie jest Ciotka, co z Nią zrobiłaś?????" Wieczorem jak już Bunię przywiozłam do domu złe wstąpiło w Filonkę. Strzeliła w stosunku do mnie takiego focha, że w mysią dziurę powinnam się schować. Zero głaskania, ba zero prób dotknięcia, spojrzenie z mordem w oczach, strajk głodowy. Trudno w to uwierzyć, tym bardziej, że nie kochają się te moje dziewczyny ale jednak kocia solidarność istnieje. Do kocich łask wróciłam dopiero kiedy Bunia zaczęła się czuć zdecydowanie lepiej i pierwszy raz przyszła do mnie na "kocia miłość". 
Prawdziwy charrakterrr pokazał mój kochany Pimpuś vel Filona vel Don Pedrusia :) 
Kocham obie moje dziewczyny i życia sobie bez nich nie wyobrażam.



23 komentarze:

  1. Pysznie przyprawione samosy.:)
    Niesamowita reakcja Filonki!
    U nas nie ma takiej kociej solidarności.:(
    Filonkowe łapeczki proszę wycałować, a Bunię wyściskać mocno!:)
    Bidulka się nacierpiała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Filonka jedynie się wystraszyła, że Jej tez zrobię krzywdę? Nie wiem, ale miałam nieodparte wrażenie, że ma mi bardzo za złe że Bunia źle się czuje. A samosy faktycznie aby być pyszne musza być doskonale przyprawione, bez tego są mdłe i nijakie :)

      Usuń
  2. Bardzo fajny pomysł, muszą być pyszne :-) dziękuje za wspólne smażenie :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak smacznie u ciebie, dziękuje za wspólne smażenie .

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo apetyczne :) dziękuje za wspólne smażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za wspólne smażenie 😃

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam samosy, są super . Dzięki za wspólne smażenie Basiu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo lubię, a teraz wiem, że nie ma jak domowe :) Dziękuję również!

      Usuń
  7. Wyglądają te Twoje samosy tak, że sama mam ochotę je przygotować. Moi Małgosia z Robertem byliby zachwyceni. Chyba się odważę i zrobię im następnym razem.
    Pozdrowienia serdeczne , dla kotów również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty wygłaskane :) Nie bój się wyjdą bez problemu

      Usuń
  8. Samosy nie są wcale trudne :) Ciasto robię podobnie, dodaje tylko ciut soku z cytryny, a zamiast oleju płynne masło klarowane :) Głaski dla obu kocich pań :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem wielką miłośniczką masła klarowanego więc jak nie muszę to zastępuję olejem, przepisy są podzielone - część z olejem część z masłem. Z olejem stają się wegańskie a czasem to ważne :)
      Kocice wygłaskane dziękuję :)

      Usuń
  9. Wyglądają bardzo smacznie, mam podobne na swojej liście "do zrobienia". Dziękuję za wspólne smażenie:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam zdecydowanie za długo na liście do zrobienia, teraz niedługo znów powtórzę np z innym farszem. I ja dziękuję!

      Usuń
  10. Nigdy nie jadłam. Na pewno smaczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować, ale takie, które są dobre, czasem jadałam byle jakie i słabo doprawione, więc nie można zniechęcać się w razie czego na jednej próbie

      Usuń
  11. Jadłam samosy i też od dawna się przymierzam do ich zrobienia. :) Twoje wyglądają przepysznie. Dziękuję za wspólne smażenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja się do nich też jeszcze nie zabrałam, a są od dawna na mojej liście, bo je bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie jadłam takich .. muszę kiedy zrobić.dzięki za wspólne smażenie.

    OdpowiedzUsuń