środa, 19 czerwca 2013

Pieczony ananas rumowo – waniliowy


Upały dopadły nas straszne.
I nawet bym się z tego powodu bardzo cieszyła, gdyby nie fakt, że na nodze mam białego kozaczka, który grzeje niemiłosiernie i nie mogę wyjść do ogrodu aby zaszyć się w cieniu drzew.
Tym sposobem nadal leżę pokotem z nogą w górze a każda próba chodzenia kończy się zlaniem potem i koniecznością odpoczynku. Zupełnie tego nie rozumiem, przecież nic mi się poważnego nie stało, więc po 4 dniach od urazu powinnam w moim przekonaniu śmigać jak nówka a nie użalać się nad swoim losem. I tak dzisiaj zaparłam się, że ugotuję dla rodziny obiad. Efekt jest taki, że mamy godzinę 12.45 i jestem w połowie gotowania zupy, a za drugie danie jeszcze się nawet nie zabrałam. Może uda mi się zdążyć do powrotu W. z pracy, czyli o około 18 zjemy sobie obiad J
Obiad oczywiście będzie bez deseru, bo na to sił mi już nie starczy. Maleństwo ma kupić arbuza i będzie musiał on wystarczyć za deser. Mnie wystarczy bo w takie upalne dni mogłabym zjeść chyba każdą ilość tych owoców, a potem zamieszkać w łazience ;)
Z rozrzewnieniem wspominam jednak ananasa przygotowanego przez W. do niedzielnego obiadu.
Może nie jestem najbardziej obiektywna w ocenie, bo za ananasy dam się pokroić ale Maleństwo też się zachwycało, więc chyba nie przesadzam w ocenie.
Danie dziecinnie proste a ile przyjemności z jedzenia!!!



Pieczony ananas rumowo – waniliowy

(przepis pochodzi ze strony Art Kulinaria)
1 ananas
1 laska wanilii

syrop:
1 szklanka wody
120 g cukru trzcinowego
1 laska wanilii
kieliszek rumu

Ananasa obrać, ale nie wydrążać zdrewniałego rdzenia. Laskę wanilii naciąć wzdłuż a następnie na kilka małych kawałków. Naszpikować obranego ananasa wanilią w miarę równomiernie na całym owocu.
Do małego rondelka wlać wodę, dodać cukier i rozkrojoną wzdłuż laskę wanilii. Gotować całość na małym ogniu do lekkiego zgęstnienia (uzyskania lekkiego syropu) a na koniec dodać kieliszek rumu.
Ananasa ustawić w pionie w naczyniu żaroodpornym, piec przez około 45 minut w 180 stopniach systematycznie podlewając go syropem.
Po upieczeniu ananasa pokroić w plastry, polać skarmelizowanym syropem z dna naczynia żaroodpornego i podawać.
Smacznego!!!



Ja dostałam swoją porcję z sorbetem limonkowym – doskonałe zestawienie smaków, a moi Panowie z lodami straciatella. Im też smakowało połączenie. Czy widać jak cudnie wszędzie są obecne czarne kropeczki pesteczek wanilii?



Filonka leży sobie pokotem obok mnie – już bez szwów na brzuszku, które zostały zdjęte wczoraj. A Bunia usiłuje zmieścić się na moim ulubionym fotelu ;)
Ma z tym drobny problem bo fotele dla ludzi produkowane są w zbyt małych rozmiarach dla koteczków.




One sobie śpią, a ja zachodzę w głowę jak namówić je do picia wody. Ostatnio generalnie przerzuciły się na suchą karmę, ale wcale z tego powodu nie zaczęły więcej pić. Temperatura też sprzyja większemu pragnieniu a te Zarazy tego nie zauważają. 
W. mnie chyba ukatrupi za szalone pomysły i zakupy, ale za radą weterynarza i licznymi pozytywnymi opiniami dziś zamówiłam im fontannę - poidełko. Jak to nie pomoże to ja się chyba zastrzelę :(  albo W. mnie z kotami i zakupami z domu wyrzuci ;)

25 komentarzy:

  1. Rumowo-waniliowy ananas to pychota!
    Moje koty też na chrupki ostatnio się przerzuciły i chodzę za nimi z mokrym, prosząc żeby łaskawie choć troszeczkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli to nie tylko ja mam taki problem??? trochę mnie to pociesza bo wygląda na to, że te footra już tak mają, ale i tak wolałabym nie kuśtykać za nimi i błagać.
      A ananas godny polecenia.

      Usuń
  2. Ciekawe połączenie smaków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko ciekawe ale przede wszystkim pyszne :)

      Usuń
  3. Bunie rozkosznie wpisana w fotel:))) ananas napewno smakuje z lodami bajecznie:)) a poidełko dla kociaków dobra rzecz, napewno W Cię nie wyrzuci z domu, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym powiedziała, że wciśnięta na wcisk ;) Twoje kociaki mają fontannę? Sprawdza się?

      Usuń
    2. Nie maja ale kolezanka kupiła i mówi ze tak:)

      Usuń
  4. Ja miałam fontannę ... interesowali sie tydzień a potem nic. Tylko buczała i prąd żarła. Może to był "nie ten" egzemplarz - wywaliłam.
    Teraz tez się zastanawiam czy kupić inną ... żeby używali a nie się przyglądali ...
    Powiedz, jaką zamówiłaś ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego się właśnie obawiam :( ale klamka zapadła, kupiłam. Najwyżej potem okazyjnie odsprzedam. Kupiłam taką http://animalia.pl/produkt,15109,0,trixie-fontanna-cool-fresh-bialo-granatowa-2l.html

      Usuń
    2. Ooooooooo duża !!!
      Ciekawe co na to zwierzaki ... z niecierpliwością czekam na relację.
      Oby im sie spodobała na dłuuugo ;-))))

      Usuń
    3. Trzymaj kciuki bo inaczej będę szukała chętnego do odkupienia po okazyjnej cenie

      Usuń
  5. Ananas z opisu "wygląda" smakowicie, mniam.
    Ciekawa jestem jaką fontannę zamówiłaś. U mnie się niestety nie sprawdziła. Ale teraz widzę, że kupiłam nie taką jak trzeba. Ja mam taką http://www.zooplus.pl/shop/koty/automatyczne_poidelka_karmniki/poidelko_fontanna
    poz.10. Zainteresowanie, tak jak u Alison, trwało krótko. Poza tym co chwilę wymieniałam wodę, myłam, rozkręcałam bo wkurzały mnie pływające w niej kocie kłaki. Niby filtr ma, ale żadnego filtrowania nie zauważyłam. Teraz widzę, że może prędzej by się sprawdziła ta z poz.8, bo moje koty lubią pić wodę z kranu. U mnie dobrym sposobem do zachęcania do picia, jest saszetka ulubionego jedzenia i dolanie do niej wody. Robi się taki rzadki sos i to piją chętnie. Resztę zjada pies. Koleżanka, która ma starszego kota, poi go strzykawką. Wet jej kazał bo kot z nerkami ma problem. Oprócz tego co pije, dostaje jeszcze dziennie kilka strzykawek wody.
    A nie zamówiłaś większego fotela dla Buni?
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarz wyżej podlinkowałam fontannę. Moje kranu nie lubią więc pilnowałam aby nie pluskała.
      Małą też tak próbuję poić, ale to i tak tylko kilka łyżek wody dziennie :(

      Usuń
    2. No to właśnie w tej co mam, woda spływa po takiej kopułce. Spróbuję ją jutro włączyć, może po dłuższej przerwie będzie znów atrakcyjna. Tylko to buczenie na dłuższą metę jest dla mnie wkurzające. Cudna pogoda, nie ma co. Jak nie buczy wentylator, teraz nawilżacz, bo przy okazji chłodzi, to od jutra poidło. Rachunek za prąd też będzie niezły.
      Dobrej nocy Basiu.
      Joanna

      Usuń
    3. Ta PODOBNO jest cicha :) O rachunkach za prąd nie chcę myśleć, bo wychodzę z założenia, że weterynarz droższy od prądu

      Usuń
  6. Mańka przerzuciła się na krowie mleko... Ile dostanie, tyle wypije, a sądząc po zapachu który czasem roztacza, to jeszcze do sąsiadów na dolewkę chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filonka mleka nie tyka (oczywiście kociego) a Bunia kocie dosyć chętnie pije

      Usuń
  7. Jestem ciekawa czy fontanna się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bunia rozkoszna :) Basiu współczuję problemów z nogą , jeszcze w tej temperaturze.Trzymaj się zdrowo...ananas wygląda pysznie :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozkoszniaczka :)
      Trzymam się, choć coraz trudniej

      Usuń
  9. o masakra, jak ja SŁABO OGARNIAM, pewnie przez ten upał.
    Jeszcze raz dzień dobry, Basiu;-))) no kto by pomyślał. Zdjęcia słoneczka przez gałęzie, kwiaty paproci i dużo niebieskiego u mnie będzie dzisiaj później, dla ciebie i przez ciebie;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi... ale i tak szybko zostałam zdekonspirowana :)
      Na niebieskie i paprocie czekam z niecierpliwością ;)

      Usuń