niedziela, 10 lutego 2013

Wczoraj był Światowy Dzień Pizzy

Ale miałam zakręconą sobotę! A zapowiadała się tak leniwie. Miała być pizza pieczona na nowym kamieniu, leniwe siedzenie w domu i cieszenie się domową atmosferą. 
Pizza była, ale potem był spacer po lesie i nocne pogaduchy z kuzynką i Jej mężem w ich nowym domu. Maleństwo robiło za szofera, zawiozło nas na wieś, a potem w nocy odebrało. Było wspaniale!!!

Co prawda z opóźnieniem, ale dokumentuję moje zmagania z pizzą. 
Nowe ciasto, nowy kamień i sukces wielki.



Ciasto na pizzę:

450 - 480 g mąki (u mnie włoska mąka do pizzy)
250 -300 g letniej wody
10 g soli
2 - 3 g drożdży
2 łyżki zakwasu

Wodę wymieszać z połową mąki, wyrabiać mikserem przez 2 minuty, pozostawić na około pół godziny. Następnie dodać sól, pokruszone drożdże, zakwas i dokładnie wymieszać. Dodawać porcjami mąkę i cały czas wyrabiać ciasto w sumie powinno być wyrabiane przez 15 - 20 minut.
Wyrobione ciasto przykryć i zostawić na godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie ciasto wyjąć na blat, odgazować, podzielić na 3 równe części, z każdej uformować kulę, włożyć do misek i pozostawić do dalszego rośnięcia na co najmniej 2 -3 godzin. Po tym czasie formować pizzę i piec.
Smacznego!!!

Zrobiłam 3 różne pizze, każdemu domownikowi inna smakował najbardziej. Mnie szczególnie przypadła do gustu z karmelizowaną czerwoną cebulą i boczkiem wędzonym. Słodycz cebuli świetnie kontrastowała ze słonym smakiem boczku a i jego chrupkość (był dokładnie przesmażony) była świetna.


Maleństwo kocha klasyczna pizzę hawajską



W. nie mógł się zdecydować, która była najlepsza ale i 3 sery Mu smakowała.

I jeszcze kilka słów o kamieniu do pieczenia. Kupiłam go głównie z myślą o chlebie, ale pierwszy test wykonałam wczoraj na pizzy. Efekt przerósł moje oczekiwania. Nie sądziłam, że taką chrupkość spodu  da się uzyskać piekąc pizzę w domu, a i szybkość pieczenia mnie mocno zaskoczyła. Teraz nie mogę się doczekać prób z chlebem.

Na koniec jeszcze dwa zdjęcia rosnącej jak na drożdżach Filonki:

tutaj w charakterze kangurka za pazuchą u Maleństwa ;)


I dowód, że kociczka rośnie i dorośleje. Ostatni bastion Buni padł. Filonka nauczyła się wchodzić na szafki kuchenne 





15 komentarzy:

  1. Kamień do pizzy! Muszę Go mieć... wszystkie wyglądają smakowicie, ale z czerwoną cebulą i boczkiem mruga oczkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kup koniecznie, będziesz wtedy mistrzynią pizzy jakiej nikt już nie pobije!

      Usuń
  2. To jak to tak,że ja nie wiedziałam o dniu pizzy?!Zdjęcia,że ślinka cieknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zdjęcia się podobają.

      Usuń
  3. Mizianki dla Filonki :-))))

    Smacznego .... chociaż już po fakcie :-))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Pi9zzy wczoraj nie jadłam:( ale na pewno niebawem nadrobie to świetowanie:)
    Filonka jest swietna i widać że juz bardzo dorosła:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filonka faktycznie jest świetna i niestety przestaje być taką malusią koteczką.

      Usuń
  5. Jaka wielka! Z ledwością ja poznałam! Cudna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wielka już z niej dziewczynka, niestety grymasela i niejadek :(

      Usuń
  6. Jak zwykle apetycznie u Ciebie i ciekawie, te dwa tygodnie bardzo mi się dłuzyły bez nowych wpisów...ale warto było poczekać ;-) Możesz podać namiary na kamień do pizzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za te ciepłe słowa :) A kamień kupowałam w firmie pizza stone.

      Usuń
  7. Dzięki....i wracam do czytania :)

    OdpowiedzUsuń